Według badań przeprowadzonych przez twórców amerykańskiej aplikacji Lyft[1], dla 25% osób korzystających z usług ride-sharingowych posiadanie prywatnego samochodu przestaje mieć znaczenie. 50% z nich przyznaje, że dzięki dostępności tego typu rozwiązań mniej korzystają z własnego auta, a część rozważa w ogóle rezygnację z jego posiadania. Rozwój ride-sharingu w najbliższych latach może okazać się więc antidotum dla coraz większych korków w miastach i coraz mniejszej ilości miejsc parkingowych. Najpierw jednak należy wprowadzić regulacje prawne, dzięki którym nowy model biznesowy będzie mógł swobodnie funkcjonować na całym świecie.

Zakaz jako rozwiązanie problemu
Władze w wielu krajach na całym świecie od kilku lat starają się uregulować działanie aplikacji ride-sharingowych. W Europie obecnie z tego rozwiązania nie mają możliwości skorzystać chociażby mieszkańcy Bułgarii, Danii czy Grecji. Rząd Węgier postanowił zablokować dostęp do aplikacji pośredniczących w zamawianiu pojazdu. Finalnie mieszkańcy Budapesztu mogą korzystać tylko z usług wywodzącej się z Estonii aplikacji Taxify, której przedstawiciele zdecydowali się dostosować model funkcjonowania do warunków na rynku, w związku z czym chociażby kierowcy jeżdżą samochodami oznaczonymi logo aplikacji. We Francji, po początkowej walce z ride-sharingiem, ograniczono świadczenie tego rodzaju usług wyłącznie do droższych opcji. Pojawia się jednak pytanie, czy walka i nakładanie ograniczeń na rynek usług, którego prognozowany dochód w Europie do końca 2018 roku ma osiągnąć 7,5 miliarda dolarów[2], jest faktycznie dobrym rozwiązaniem?

 

Prace nad regulacjami trwają
Jak wynika z raportu PwC „Czym chcą jeździć Polacy? Trendy w branży motoryzacyjnej”[3], 68% ankietowanych uważa, że dostępność usług ride-sharingowych poprawiła ich możliwości transportowe. Mimo iż aplikacje pośredniczące zamawianiu przejazdu obecne są w Polsce tylko w kilku największych miastach, 19% Polaków z nich korzysta, a kolejne 36% planuje to zrobić w przyszłości. Co ciekawe, aż 55% respondentów uważa, że takie rozwiązanie transportowe nie musi być uregulowane prawie. Tego jednak domagają się zarówno władze lokalne, taksówkarze, jak i sami przedstawiciele aplikacji na polskim rynku, oraz kierowcy świadczący usługi przewozowe. Polskie Ministerstwo Infrastruktury od wielu miesięcy pracuje nad nowelizacją Ustawy o transporcie i czasie pracy kierowców, a informacje na temat możliwych zmian w prawie wzbudzają wiele emocji. Tymczasem niedalecy sąsiedzi Polski, Litwini i Estończycy, zdołali w ostatnich latach wypracować rozwiązania satysfakcjonujące zarówno dla kierowców korzystających z aplikacji, jak i taksówkarzy. Nie byłoby to jednak możliwe bez współpracy z przedstawicielami sektora ride-sharingu.
Przykład znad Bałtyku
W 2017 Litwa stała się pierwszym europejskim państwem, które mogło pochwalić się wprowadzeniem kompleksowych rozwiązań dla ride-sharingu, w tym stworzeniem nowej kategorii prawnej dla kierowców, którzy świadczą usługi wyłącznie za pośrednictwem aplikacji. Powodowane przez rozwój nowych technologii zmiany na rynku transportowym niestraszne okazały się również dla władz Estonii, kraju niezwykle przyjaznego start-upom i rozwojowi biznesu. Zamiast walczyć z nowym typem usług, rząd postanowił wyjść naprzeciw firmom, zajmującym się pośrednictwem w zamawianiu przejazdu i umożliwić pasażerom korzystanie
z ich usług. Pierwsze kroki podjęto już w 2014 roku, rok po powstaniu rodzimej aplikacji – Taxify, której przedstawiciele od początku uczestniczyli w pracach nad nowymi regulacjami prawnymi. Finalnie porozumienie satysfakcjonujące dla wszystkich stron wypracowano 3 lata później – w 2017 roku wprowadzono jednolitą licencję zarówno dla kierowców niezawodowych, jak i taksówkarzy, której koszt to ok. 40 euro, ponadto wszystkie osoby świadczące usługi przewozu muszą posiadać legitymację i kartę pojazdu.
„Trudno wyobrazić sobie dziś, w dobie tak szybkiego rozwoju nowych technologii, poruszanie się po mieście bez wykorzystania aplikacji mobilnych. Stawanie na drodze aplikacjom ride-sharingowym byłoby blokowaniem innowacji, tak bardzo pożądanych przez konsumentów. Dlatego od początku obecności w Polsce jesteśmy otwarci na współpracę
z lokalnymi władzami w zakresie dostosowania prawa do wymogów rynku, tak, jak współpracowaliśmy z rządami na Litwie i w Estonii” – podsumowuje Alex Kartsel, Country Manager Taxify w Polsce.
 

[1] https://techcrunch.com/2018/01/16/lyft-says-nearly-250k-of-its-passengers-ditched-a-personal-car-in-2017/
[2] https://www.statista.com/outlook/368/102/ride-sharing/europe#
[3] https://www.pwc.pl/pl/pdf/publikacje/raport-trendy-w-branzy-motoryzacyjnej-2017.pdf