KATARZYNA BYRTEK

« Ziemia święta trzech wielkich religii – chrześcijaństwa, islamu i judaizmu, ruiny antycznych rzymskich miast, wykuta w skałach starożytna Petra – cała Jordania przesiąknięta jest historią. Przyciąga jednak nie tylko z tego powodu, ale i ze względu na wyśmienitą kuchnię, gościnnych ludzi i niezwykłe pustynno-księżycowe krajobrazy. W ostatnim czasie po uruchomieniu bezpośrednich połączeń lotniczych ten kraj coraz częściej pojawia się w planach wyjazdowych Polaków. Ponieważ nawet zapaleni podróżnicy stosunkowo mało o nim wiedzą, wycieczka do Jordanii jawi się jako egzotyczna wyprawa. Dla wielu osób jest też pierwszą wizytą na Bliskim Wschodzie. »

Ad-dajr (Klasztor) z I w n.e. w Petrze, wykuta w piaskowcu budowla z hellenistycznymi kolumnami

 

Ten w większości wyżynny kraj zajmuje powierzchnię prawie cztery razy mniejszą niż Polska (ok. 89 tys. km²) – południową granicę od północnej dzieli mniej więcej 400 km. Jego oficjalna nazwa brzmi Jordańskie Królestwo Haszymidzkie. Od wschodu i południa graniczy on z Arabią Saudyjską, od północnego wschodu – z Irakiem, od północy – z Syrią, a od zachodu – z Izraelem i palestyńskim Zachodnim Brzegiem. W związku z tym dość kłopotliwym położeniem mogą się pojawiać wątpliwości dotyczące kwestii bezpieczeństwa w Jordanii. Według polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych to państwo zagrożone terroryzmem. Trzeba jednak wiedzieć, że na ministerialnej stronie zaleca się zachowanie szczególnej ostrożności w związku z zagrożeniem terrorystycznym również podczas wyjazdu do Wielkiej Brytanii czy Francji. W Jordanii nie należy raczej obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Odradza się jednak odwiedzanie terenów graniczących z Irakiem i Syrią, okolic miasta Ma’an (na południu kraju) czy obozów syryjskich i palestyńskich uchodźców.

Miesięczną wizę konieczną do wjazdu i przebywania na terytorium Jordańskiego Królestwa Haszymidzkiego można bez problemu kupić na granicy. Warto rozważyć nabycie za pośrednictwem internetu tzw. Jordan Pass. W cenie karnetu mamy wizę (przy pobycie przynajmniej czterodniowym) i jednorazowe bilety wstępu do blisko 40 atrakcji, w tym na teren Petry. Od października 2018 r. do Jordanii dolecimy bezpośrednio z Polski – zarówno z Warszawy, jak i Krakowa – np. niskobudżetowymi liniami Ryanair. Do wyboru są także loty z przesiadką w tureckim Stambule. Największe lotnisko w kraju (Queen Alia International Airport) znajduje się ok. 30 km na południe od jego stolicy, Ammanu, gdzie większość turystów zaczyna zwiedzanie. Do Jordanii najlepiej wybrać się wiosną i jesienią, gdy panują w niej przyjemne temperatury (18–25°C). Od czerwca do końca sierpnia daje się tu we znaki upał sięgający w niektórych regionach nawet 40°C. W zimie z kolei zdarza się, że temperatury spadają do ok. 0°C. W letnie i wiosenne dni zwiedzanie może utrudniać mocno świecące słońce, dotyczy to zwłaszcza stanowisk archeologicznych czy Wadi Rum, gdzie ciężko znaleźć choć kawałek cienia. Przed zaplanowaniem podróży warto sprawdzić, kiedy wypada ramadan (w 2020 r. – od 24 kwietnia do 23 maja), w czasie którego zgodnie z tradycją muzułmanie poszczą od świtu do zmierzchu. Dużych wrażeń dostarcza spędzenie w Jordanii ostatniego dnia tego miesiąca, czyli Id al-Fitr, jednego z największych świąt w roku (Święta Przerwania Postu). Poza kurortami turystycznymi należy ubierać się z szacunkiem do obowiązujących obyczajów – unikać zbyt krótkich spodenek czy głębokich dekoltów.

Owalne forum za Bramą Południową z dobrze zachowaną kolumnadą w ruinach starożytnej Gerazy

 

WSPÓŁCZESNE OBLICZE KRAJU

W największym ośrodku Jordańskiego Królestwa Haszymidzkiego, Ammanie, żyje aż ponad 4 mln ludzi, czyli niemal połowa mieszkańców całego, 10,5-milionowego, kraju. Jego początki sięgają starożytności, a istniejąca kiedyś w tym miejscu osada pojawia się nawet w Starym Testamencie (pod nazwą Rabbat Ammon, Rabbat), ale w rzeczywistości to młode, XX-wieczne miasto i nie ma w nim cennych perełek architektury bliskowschodniej. Jeszcze 140 lat temu znajdowała się tu niewielka miejscowość zamieszkana przez zaledwie 500 osób. W 1921 r. emir Abdullah I (1882–1951) wybrał ją na nową stolicę Transjordanii, bo leżała na trasie kolejowej, która łączyła Medynę z Damaszkiem. Do rozwoju miasta przyczynili się liczni uchodźcy, m.in. z Palestyny, a od niedawna również z Syrii.

Dlaczego więc warto zatrzymać się w Ammanie choć na jeden dzień? Właśnie w nim zobaczymy współczesne oblicze Jordanii. Jak każda stolica jest on centrum biznesu, przyciąga młodych i kreatywnych. Można się tu przyjrzeć, jak na co dzień żyją Jordańczycy, poznać miejsca, gdzie spędzają wieczory, i zjeść coś smacznego w lokalnych knajpach. W Ammanie spodoba się też osobom lubiącym zakupy. Ceny w stolicy są niższe niż np. te w Petrze, dlatego warto kupić w niej pamiątki. Stanowi ona także dobrą bazę wypadową do zwiedzenia miast Dżarasz (starożytnej Gerazy) i As-Salt.

Najwyższym punktem Ammanu jest Jabal al-Qal’a, cytadela z pozostałościami świątyni Herkulesa, pałacu Umayyad i bizantyjskiego kościoła. Rozciąga się stąd jeden z najlepszych widoków na stolicę. U podnóża twierdzy znajduje się drugi najważniejszy zabytek miasta – teatr rzymski z II w. n.e., który mógł niegdyś pomieścić ok. 6 tys. widzów. Podczas spaceru po Ammanie nie wolno ominąć Rainbow Street z kawiarniami, restauracjami, małymi sklepikami z lokalnymi produktami i galeriami. W odległości jakichś 3 km od tej ulicy usytuowany jest Meczet Króla Abdullaha I, sąsiadujący z nowoczesnym centrum stolicy pełnym wieżowców i galerii handlowych. Młodych Jordańczyków przyciąga Paris Square i jego okolica, w której oglądać można sztukę uliczną i zajrzeć do przytulnych kawiarni, gdzie królują wyśmienity humus i kawa z kardamonem.

 

W STAROŻYTNYM MIEŚCIE

Mniej więcej 50 km na północ od Ammanu znajduje się blisko 60-tysięczny Dżarasz, słynący z odbywającej się pod koniec lipca imprezy kulturalnej Jerash Festival for Culture and Arts oraz ruin jednego z najlepiej zachowanych rzymskich miast na świecie (Gerazy). Jest coś magicznego w miejscach takich, jak to – po dziesiątkach wieków pozostały niby tylko zniszczone kolumny, kawałki bruku, resztki budowli, ale wystarczy jedynie odrobina wyobraźni, żeby zobaczyć tu kwitnący antyczny ośrodek. Badacze nie są pewni, kiedy dokładnie założono Gerazę. Najpewniej w IV w. p.n.e. zrobili to Aleksander Wielki i jeden z jego wodzów Perdikkas. Niektóre źródła wspominają również o III lub II w. p.n.e. Największy jej rozkwit przypadł na I i II w. n.e. Ruiny miasta odkrył i opisał na początku XIX stulecia niemiecki podróżnik Ulrich Jasper Seetzen (1767–1811). W latach 20. XX w. rozpoczęto w tym miejscu badania archeologiczne, które trwają do dziś.

Zwiedzanie Gerazy zaczyna się przy łuku triumfalnym z II stulecia, nazywanym Bramą Południową lub Łukiem Hadriana, postawionym dla uczczenia odwiedzin cesarza rzymskiego Hadriana zimą 129–130 r. Przez całe miasto prowadzi pokryta brukiem główna ulica – podczas spaceru nią łatwo wyobrazić sobie rozmiary ośrodka. Wzdłuż tego traktu stoją kolumny i pozostałości zabudowań. Od głównej alei odchodzą boczne uliczki. Niezwykłe wrażenie robi przede wszystkim plac centralny w formie owalnego forum o wymiarach ok. 90 na 80 m z 56 kolumnami jońskimi. Koniecznie trzeba obejrzeć teatr rzymski, wzniesiony w latach 81–96, z mniej więcej 5 tys. miejsc siedzących, hipodrom z widownią dla 15 tys. osób, nimfeum, czyli publiczną fontannę, świątynie Artemidy i Zeusa oraz ruiny kościołów chrześcijańskich.

Z Ammanu łatwo dojechać również do jednego z pięciu obiektów w Jordanii wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Kasr Amra jest pustynnym zamkiem, który służył jako miejsce wypoczynku i baza wypadowa do polowań w okolicy. Budowla powstała na początku VIII w. i stanowi jeden z czołowych przykładów wczesnej sztuki i architektury islamskiej. Na pierwszy rzut oka nie zachwyca, ale za największy skarb zamku trzeba uznać freski w jego wnętrzu – przedstawiają sceny z polowań, tancerzy, muzyków czy sześciu królów, a także znaki zodiaku, nagie postacie kobiece i sceny mitologiczne.

 

CUD ŚWIATA

Chyba nie ma turysty, który przyjechałby do Jordanii i nie odwiedził jej największej atrakcji – Petry – ruin antycznego miasta umieszczonych w 1985 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO i zaliczanych do nowych 7 cudów świata. Choć opłata za wstęp nie należy do najniższych, nie warto żałować ani dinara (JOD). Cena adekwatna jest zresztą do wielkości zabytku – najwięksi zapaleńcy zwiedzają miejsce nawet dwa czy trzy dni. Petra z greckiego znaczy „skała”. Dawna stolica królestwa Nabatejczyków w dużej części wykuta została właśnie w skale. Jej rozkwit przypada na okres od IV w. p.n.e. do II w. n.e. Ludzie osiedlali się jednak w tej okolicy od wczesnego paleolitu. Początkowo Nabatejczycy (starożytny lud pochodzenia semickiego) mieszkali w namiotach. Z czasem wybierali osiadły tryb życia. W swoich wykutych później w skale budowlach łączyli style architektoniczne zapożyczone z innych kultur. Na rozwój miasta wpływ miało korzystne położenie na skrzyżowaniu szlaków handlowych z Indii do Egiptu i z południowej Arabii do Syrii. Jego mieszkańcy sprzedawali karawanom wodę i pobierali opłaty za towary. Potężne skały chroniły Petrę przed atakami z zewnątrz. Nie zdobył jej ani jeden z wodzów Aleksandra Wielkiego Antygon Jednooki, ani słynny rzymski dowódca wojskowy Pompejusz Wielki, ani król Judei Herod Wielki, ani egipska królowa Kleopatra, ani cesarz Oktawian August, choć w końcu miasto stało się częścią Cesarstwa Rzymskiego w 106 r. (za cesarza Trajana). Do upadku ośrodka przyczyniły się m.in. trzęsienia ziemi z II, IV i VI w.

Petrę przecinała niegdyś wyłożona białym kamieniem główna ulica (cardo maximus) prowadząca przez trzy duże rynki. W mieście znajdowały się sklepy, świątynie, pałace, grobowce i duży teatr. Dziś dociera się do niego pieszo przez wąski wąwóz. Po jego przejściu należy złapać się za szczękę, żeby nie opadła aż na piasek. Na końcu wąwozu czeka najpopularniejsza atrakcja Petry – wykuta w czerwonej skale, piętrowa budowla Al-Chazna (Skarbiec) z początku I w. Jej fasada ma aż ponad 40 m wysokości i 25 m szerokości. Funkcja obiektu do dziś nie jest znana. Możliwe, że był to skarbiec, świątynia lub okazały grobowiec jednego z nabatejskich władców (króla Aretasa IV). Al-Chazna pojawia się w filmie przygodowym z 1989 r. Indiana Jones i ostatnia krucjata. Równie majestatycznie wygląda Ad-Dajr (Klasztor), budowla większa niż Skarbiec, bo mająca fasadę wysoką na ok. 42 m i szeroką na 45 m. Poza tym w Petrze podziwiać można teatr na ok. 8 tys. osób. Na uwagę zasługują także wysoka na 23 m świątynia Kasr Bint Firaun wybudowana na planie kwadratu o boku 32 m, wielki zespół tzw. Grobowców Królewskich czy imponujący grobowiec rzymskiego senatora i namiestnika prowincji Arabia Petraea Sextiusa Florentinusa, zmarłego w 128–129 r. To tylko kilka najważniejszych zabytków miasta. Główny szlak zwiedzania liczy ok. 4 km (w jedną stronę). Odchodzą od niego jednak różne mniej uczęszczane trasy, z których warto wymienić choćby High Place of Sacrifice czy Al-Khubtha (Al-Khabtha) Trail. Dlatego na wizytę w Petrze polecam zarezerwować przynajmniej dwa dni.

Mały Most w Khor al Ajram – jeden z łuków skalnych, jakie zobaczyć można na terenie Wadi rum

 

PUSTYNNA DOLINA

Krajobraz z samotnymi skałami i jasnopomarańczowym piaskiem, szaleństwa na wydmach, dzika jazda samochodem z napędem na cztery koła, widok zachodzącego słońca barwiącego okolicę na złoto i czerwono oraz kolacja w obozie Beduinów – to najczęstsze wspomnienia turystów, którzy odwiedzają Wadi Rum. Ta pustynna dolina również trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (w 2011 r.). Wyglądem przypomina powierzchnię czerwonej planety, Marsa, czy raczej nasze wyobrażenie o niej. Nic zatem dziwnego, że służy za tło w produkcjach filmowych. Kręcono tu sceny do takich filmów jak Czerwona planeta, Prometeusz, Ostatnie dni na Marsie, Marsjanin, Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie czy Transformers: Zemsta upadłych.

Słowo wadi oznacza dolinę o charakterze pustynnym, w której w porze deszczowej pojawia się woda tworząca rzekę. Rum to największy tego rodzaju obszar w Jordanii. Obejmuje nie tylko tereny pustynne, ale też najwyższy szczyt kraju – Dżabal Umm ad Dami (1854 m n.p.m.), kaniony, ukryte źródła i jaskinie. Znajdują się tutaj liczne petroglify, czyli naskalne malowidła. W Wadi Rum rządzą Beduini, którzy obsługują większość wycieczek na pustynię. Zwiedza się jeepem, quadami, na wielbłądzie, samochodem z przewodnikiem, razem z grupą turystów. Najpopularniejsze są jednodniowe lub kilkugodzinne wyprawy na pace jeepa, zakończone odwiedzinami w beduińskim obozie, z którego w czasie kolacji podziwia się wspaniale rozgwieżdżone niebo. Można w nim także spędzić noc.

na brzegach Morza Martwego osadzająca się sól tworzy głowy i słupy o osobliwych kształtach

 

PO PIERSI W WODZIE

Wadi Rum to niejedyne ciekawe miejsce, które zainteresuje osoby lubiące aktywnie spędzać czas. Niedaleko brzegu Morza Martwego, przy ujściu rzeki Wadi al-Maudżib (Wadi al-Mudżib), biblijnego Arnonu, znajduje się rezerwat biosfery UNESCO (Maudżib lub Mudżib). To najniżej położony rezerwat przyrody na świecie (leży na wysokości od 420 m p.p.m. do 900 m n.p.m.). Jego główną część stanowi dolina. Wytyczone tutaj szlaki otwierane są w różnych okresach w roku. Te, na których brodzi się w rzece w wodzie sięgającej do pasa czy klatki piersiowej i pływa w basenie pod wodospadem, można przemierzać od początku kwietnia do końca października. Najpopularniejszą trasę, Siq Trail (ok. 2 km), turyści mogą pokonać samodzielnie. Na inne, takie jak Malaqi Trail (7 godz.), wolno wyruszyć tylko z przewodnikiem.

 

WŚRÓD RAF KORALOWYCH

Na południu terytorium Jordanii sięga zatoki Akaba, części Morza Czerwonego. Jordańskie wybrzeże liczy zaledwie ok. 26 km długości. Jedynym położonym tu miastem jest Akaba. Z lądu widać w tym miejscu ziemie trzech krajów: Egiptu, Arabii Saudyjskiej i Izraela. Pod wodą można podziwiać kolorowe rafy koralowe. W samej Akabie nie ma znaczących zabytków. To 150-tysięczne miasto jest jednak popularne wśród miłośników sportów wodnych i nurkowania (warto polecić przede wszystkim ogólnodostępny Aqaba Marine Park). Niedaleko stąd do wspomnianych Wadi Rum i Petry. Dlatego Akaba zyskała dużą popularność wśród turystów, którzy chcą połączyć oglądanie zabytków historycznych z odpoczynkiem nad morzem.

 

FAŁSZYWE MORZE

Największym zbiornikiem wodnym w Jordanii jest niezwykłe Morze Martwe, w rzeczywistości bezodpływowe, słone jezioro (jego zachodnia część należy do Izraela). Stanowi najgłębszą depresję na świecie – lustro wody znajduje się na 430,5 m p.p.m. i ze względu na wysychanie i parowanie ciągle się obniża. To akwen blisko dziesięć razy bardziej zasolony niż oceany (ok. 34 proc.), dlatego występują w nim jedynie niektóre bakterie i grzyby. Silne zasolenie uniemożliwia utonięcie czy pływanie – woda wypycha ciało na powierzchnię. Kąpiele w Morzu Martwym działają leczniczo. Na bazie soli i błota pozyskiwanych z jeziora produkuje się wiele kosmetyków. Niesamowicie prezentuje się także brzeg akwenu pokryty dziwnymi formacjami powstającymi z solnych kryształów.

Nad Morze Martwe zjeżdża się z drogi nr 65 (tzw. Dead Sea Highway), przy której leży kilka ogólnodostępnych plaż. Dużym minusem jest jednak brak pryszniców, a po kąpieli w tak słonej wodzie warto byłoby się opłukać. Kto się tu wybiera, powinien wziąć ze sobą klapki czy jakiekolwiek inne buty, w których będzie mógł wejść do wody, bo w trakcie chodzenia po brzegu i po dnie jeziora łatwo skaleczyć stopy. Osoby chcące spędzić nad Morzem Martwym kilka dni urlopu mogą zarezerwować pokój w jednym z komfortowych resortów z basenami. Należy jednak pamiętać, że nie jest to typowa okolica wypoczynkowa – ze względu na duże zasolenie akwenu i mocno świecące słońce nie powinno się kąpać i opalać całymi dniami.

 

CHRZEST W JORDANIE

Nazwa kraju pochodzi od rzeki, która nie tylko stanowi północno-zachodnią granicę państwa, ale również uchodzi za jedną z najsłynniejszych na świecie. Jordan pojawia się kilkakrotnie już w Starym Testamencie. Z kolei w Nowym Testamencie właśnie w nim Jan Chrzciciel ochrzcił Jezusa. Tradycyjnie przyjmuje się, że miejscem, gdzie się to wydarzyło, jest Al-Maghtas (Betania za Jordanem). Powstałe tu stanowisko archeologiczne znajduje się od 2015 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W jego obrębie odkryto pozostałości kościołów i kaplic, klasztoru, jaskiń pustelniczych czy basenów chrzcielnych. Prace archeologiczne na szeroką skalę rozpoczęto dopiero w 1997 r., bo tereny przygraniczne były wcześniej zaminowane. Dziś nad rzekę każdego dnia przybywają pielgrzymi z całego świata. Wchodzą po schodach do wody zarówno z izraelskiego brzegu (Kasr al-Jahud), jak i od strony jordańskiej (Al-Maghtas), aby w ten sposób przyjąć chrzest.

Na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO zostało też wpisane w 2004 r. stanowisko archeologiczne Umm ar-Rasas (Um er-Rasas, Kastrom Mefa’a), czyli po arabsku Matka Ołowiu, położone nieco poza głównym szlakiem turystycznym, ok. 30 km na południowy wschód od Madaby. Uważa się, że znajdowało się tu wymienione w Księdze Jeremiasza miasto Mefaat. Ośrodek powstał mniej więcej pod koniec III stulecia na bazie ufortyfikowanego rzymskiego obozu wojskowego. W okolicy zachowały się ruiny kilkunastu świątyń, niektóre z nich z mozaikami podłogowymi. Archeolodzy pracują tu od lat 80. XX w., ale duża część zabudowań ciągle pozostaje ukryta pod gruzami.

 

ZAMEK KRZYŻOWCÓW

Miasto Al-Karak leży na wysokości ok. 1000 m n.p.m. na płaskim wzgórzu otoczonym z trzech stron doliną. Rozciąga się stąd piękny widok na Morze Martwe i surowe obszary Jordanii. Najważniejszą budowlą jest tutaj ogromny zamek Karak (Kerak), zbudowany w latach 40. XII w. przez krzyżowców (Payena le Bouteillera) jako część fortyfikacji wzniesionych między Turcją i Akabą, które miały chronić świat zachodni przed tym wschodnim. Twierdzę wielokrotnie próbował zdobyć Saladyn (1138–1193), kurdyjski sułtan Egiptu i Syrii. Udało mu się w końcu w 1188 r. po ponad rocznym oblężeniu. Załoga zamku poddała się, gdy wyczerpały się zapasy jedzenia. Zamek Karak odgrywał ważną rolę w filmie Ridleya Scotta Królestwo niebieskie (2005 r.) z Orlandem Bloomem, Evą Green, Liamem Neesonem i Jeremym Ironsem w rolach głównych. Dziś twierdza jest ruiną, ale wciąż imponuje swoimi rozmiarami. Można swobodnie eksplorować jej korytarze i podziemia. Działa tu także muzeum, które opowiada o historii zamku i miasta oraz pracach archeologicznych.

 

NA POCZĄTEK: MEZZE

Aby poznać dany kraj, trzeba spróbować lokalnych potraw. Kuchnia jordańska to wspaniała mieszanka smaków charakterystycznych dla Bliskiego Wschodu. Krzyżują się w niej wpływy arabskie i tureckie. W zasadzie do każdego posiłku podaje się chleb w postaci płaskich placków różnej grubości. Niedawno odkryto zresztą w północno-wschodniej Jordanii najstarsze na świecie ślady wypiekania pieczywa (sprzed ok. 14,5 tys. lat). Posiłek zwykle zaczyna się od mezze, czyli zimnych i ciepłych przekąsek serwowanych w małych miseczkach. Znajdują się wśród nich np. pikle, puszysty humus, baba ghanoush (pasta z pieczonego bakłażana), muhammara (pasta z pieczonej papryki i orzechów włoskich), jogurt, małe gołąbki z liści winogron nadziewane ryżem i ziołami, smażona wątróbka, falafel (kulki, kotleciki z cieciorki), grillowany ser halloumi, pasztecik z mielonej baraniny czy smażone pierożki sambousek. W formie mezze podawane są też sałatki takie jak fattoush ze świeżych warzyw oraz tabbouleh z kaszą bulgur, miętą i pomidorami.

Po tym wstępie można przejść do dań głównych, z których większość to potrawy mięsne. Najpopularniejszym mięsem jest jagnięcina. Przyrządza się ją chyba w każdy możliwy sposób. Robi się z niej m.in. shish kebab, czyli szaszłyki z mięsa mielonego, grillowane klopsiki, kotleciki o nazwie kofta, danie kibba naja (odpowiednik tatara, serwowany z grubo tartą pszenicą) czy mansaf (mięsne kawałki z sosem z jogurtu i ryżem podawane na cienkim placku chlebowym). Nie brakuje również potraw z kurczaka. Jada się także manakish (manaqish, manaeesh lub manakeesh), rodzaj arabskiej pizzy z zatarem, specjalną mieszanką przypraw.

W Jordanii należy poza tym skosztować specjałów kuchni Beduinów. W programie większości wycieczek do Wadi Rum znajduje się kolacja w obozie beduińskim, w czasie której podaje się przygotowywane w niezwykły sposób danie o nazwie zarb. Składa się ono z kawałków kurczaka (niekiedy baraniny), warzyw i ziemniaków pieczonych na żarze w wykopanym w ziemi dole. Przyrządzanie potrawy trwa ok. 1,5–3 godz. Zarb serwuje się z ryżem.

Jordańskie desery są zazwyczaj bardzo słodkie. Dobrym przykładem jest hareeseh (basbousa) przygotowywany z pszenicznej mąki nazywanej semoliną i słodzony syropem. Do picia można zamówić słodką miętową herbatę lub kawę z dodatkiem kardamonu, której smak i zapach już zawsze będą nam przypominać wspaniałą podróż do Jordanii.