Jeśli jesienią ubiegłego roku branża turystyczna zacierała ręce z powodu nadzwyczaj wysokiego wzrostu wczesnych rezerwacji na lato 2024, to obecnie znowu ma solidne powody do zadowolenia. Rezerwacje znowu urosły a trzy na dziesięć przeznaczone są dla dzieci.

Mało kto oczekiwał, że tak spektakularny wzrost jak jesienią znowu się powtórzy. Zniknął bowiem najważniejszy powód, dla którego turyści rzucili się wręcz na wakacyjną ofertę lato 2024. Do listopada 2023 biura podrózy sprzedały prawie dwa razy tyle wycieczek co rok wcześniej.
Ale jesienią ub. roku rekordowa inflacja dopiero wyhamowywała a obecnie utrzymuje się na stabilnym poziomie ok 5 proc. Jak się okazało, za tegoroczne wakacje turyści w biurach podróży zostawiali ciut mniej pieniędzy niż za wypoczynek w lecie 2023 (ok 3300 zł).
Mimo to obecnie (do 10 listopada) zarezerwowano ponad 15 proc. imprez turystycznych więcej niż do listopada 2023.
Sprzedaż przyszłorocznych wakacji ruszyła w środku tegorocznego sezonu letniego, biura oferują niskie zaliczki, gwarancję niezmienności ceny i inne bonusy, ale powód najbardziej oczywisty to ceny wycieczek.
Magia wczesnych rezerwacji
Statystyki Travelplanet.pl pokazują, że przyszłoroczne wakacje, które rezerwowane są z podobnym wyprzedzeniem, mogą być jeszcze bardziej korzystne pod tym względem niż tegoroczne, W rankingu najpopularniejszych kierunków aż siedem na dziesięć zarezerwowano od kilkunastu do nawet kilkuset złotych taniej.
Ale wczesne rezerwacje to utrwalony, wieloletni trend, popularny zwłaszcza wśród rodzin z dziećmi. W dotychczasowych rezerwacjach aż 30 proc. to właśnie dzieci.
Kupowanie wakacji z dużym wyprzedzeniem ma przewagę nad polowaniem na wakacje na ostatnią chwilę pod wieloma względami: oferty last minute nie zawsze do końca spełniają rodzinne oczekiwania a często ofert dla 4 – 5 uczestników nie ma. Wreszcie – to doświadczenie ostatnich kilku lat – nie są one znacząco tańsze, nawet jeśli na polskim rynku pojawiają się nowi gracze, którzy próbują przyciągnąć do siebie nowych klientów.
Egipt wraca z przytupem

Niezmiennie numerem jeden na wakacje dla Polaków pozostaje Turcja, ale warto zwrócić uwagę na wyraźny spadek we wczesnych rezerwacjach. Kilkupunktowy spadek tego wybitnie rodzinnego kierunku, na tle zbliżonych poziomów w wypadku innych krajów rzuca się w oczy.
Wyjątkiem jest podwojone zainteresowanie wakacjami w Egipcie. A awans z 5. Na 3. pozycję w porównaniu do superwczesnych rezerwacji na tegoroczne lato jest spektakularny. To jednak efekt bazy – do listopada 2023 Egipt nie był chętnie rezerwowany ze względu na konflikt, który miesiąc wcześniej wybuchł w Strefie Gazy. Teraz miłośnicy wakacji w Egipcie nie muszą poszukiwać zamiennika, jakim rok wcześniej była Turcja.
Cztery kierunki klienci biur podróży zarezerwowali za mniej niż 3000 zł od osoby: to Tunezja, Bułgaria, Albania i Chorwacja. W tym ostatnim wypadku należy jednak mieć na uwadze, że wciąż spory odsetek stanowią imprezy z dojazdem własnym. Pozostałe kraje utrwalają wizerunek kierunków porównywalnych cenowo (jeśli nie tańszych) do krajowych wakacji w podobnym standardzie.

W okresie wakacji szkolnych tygodniowy pobyt w 4* hotelu nad Bałtykiem z wyżywieniem HB (śniadania i obiadokolacje) i dojazdem własnym kosztuje co najmniej 1600 zł od osoby a w hotelu 5* HB – co najmniej 2800 zł.
Uwzględniwszy że koszt dojazdu i parkingu auta nad polskim morzem wyniesie ok 200 zł od osoby, za podobne pieniądze wypoczniemy w 4* hotelach w Bułgarii i Turcji a ciut drożej w Tunezji i Chorwacji, zaś w standardzie 5* stać nas będzie na Tunezję, Turcję, Bułgarię, Egipt i Albanię – i to w wersji all inclusive a nie tylko ze śniadaniami i obiadokolacjami.



