W najświeższym, jesienno-zimowym, aż ponad 270-stronicowym wydaniu „All Inclusive”, w dziale „EuroPodróże”, zamieszczamy obszerny tekst przygotowany przez Sylwię Foks-Józsę, www.komuwdrogetemuczas.eu, o Węgrzech – wodzie, winie i tradycji. Poniżej publikujemy fragment tego niezmiernie interesującego madziarskiego artykułu. Z całym artykułem o Węgrzech można zapoznać się na str. 130–145 najnowszego, jesienno-zimowego numeru magazynu „All Inclusive”, który dostępny jest pod tym linkiem: https://www.all-inclusive.com.pl/najnowszy-numer/

Zapraszamy z całego serca do wciągającej lektury! Sylwia Foks-Józsa, www.komuwdrogetemuczas.eu, pisze m.in., że: „W Europie Środkowej leży kraj ,,wodą i winem płynący”. I chociaż to dosyć odważne sformułowanie jak na państwo bez dostępu do morza, w przypadku Węgier nie jest to wcale przesadzone. Wyprawa do ojczyzny Madziarów to dobra okazja, żeby wypocząć w cieplejszym od polskiego klimacie, a jednocześnie doskonale się bawić. Dla tych, którzy chcieliby podczas podróży podążać szlakiem lokalnych winnic, świetnym wyborem będą okolice Balatonu, znacznie rzadziej kojarzone z taką formą turystyki niż znany Tokaj. Węgrzy szczególnie umiłowali sobie spędzanie czasu wolnego nad wodą, a mają jej pod dostatkiem w wielu odsłonach. Oprócz rozgrzewających kąpieli w termach, dostępnych przez okrągły rok, latem Madziarzy chętnie szukają orzeźwienia w swoim „morzu”, czyli Balatonie – największym jeziorze Węgier i Europy Środkowej (zajmującym powierzchnię ok. 600 km²). Do tego dochodzą rzeki, takie jak Dunaj (węg. Duna) czy Cisa (węg. Tisza), które przez swój łagodny charakter zachęcają do uprawiania sportów, np. kajakarstwa. Do korzystania ze swojego wodnego bogactwa Węgrzy namawiają także turystów z całego świata, w tym Polaków, którzy wielotysięczną grupą przyjeżdżają co roku nad Balaton, na węgierskie kąpieliska czy do budapeszteńskich term. Gdy tyle się pływa, to przychodzi ochota na dobre jedzenie. Do gęstej, zawiesistej zupy gulaszowej nic nie pasuje lepiej niż kieliszek czerwonego wytrawnego wina! A jak nie lubicie wytrawnych lub czerwonych szlachetnych trunków, to słodsze, białe też się znajdą. Węgry są ojczyzną 22 okręgów winiarskich, nad samym brzegiem Balatonu znajdziecie ich aż 6! W dalszej części artykułu pokażę wam, dlaczego Balaton nazywa się „węgierskim morzem”, gdzie najlepiej zanurzyć się w termalnych źródłach i które winnice koniecznie trzeba odwiedzić. A jeśli planujecie zimową wyprawę – zabiorę was również na pachnące cynamonem jarmarki bożonarodzeniowe.”

I kończy swój szalenie interesujący artykuł o Węgrzech w poniższy sposób: „Czy istnieje lepsze połączenie na urlop niż przyjemnie orzeźwiające jezioro, pyszna kuchnia, kieliszek lokalnego wina, a w chłodniejszy dzień woda termalna? To wszystko znajdziecie właśnie na Węgrzech. Od kąpieli w termach Budapesztu, przez plażowanie nad Balatonem, aż po degustacje słynnego tokaju czy „egerskiej byczej krwi”. Pełne zapachów jarmarki i węgierska gościnność sprawiają, że podróż do naszych „bratanków” staje się nie tylko wypoczynkiem, lecz także wspaniałą przygodą, do której chce się wracać o każdej porze roku.”