„Stańczyk” Jana Matejki, „Babie lato” Józefa Chełmońskiego, „Żydówka z cytrynami” Aleksandra Gierymskiego, „Portret młodej kobiety z różą w ręku” Anny Bilińskiej. Choć trudno w to uwierzyć, te znane dziś arcydzieła polskiego malarstwa na przełomie XIX i XX wieku znajdowały się w kolekcji jednego człowieka – Ignacego Korwin-Milewskiego. Przez 30 lat zgromadził on zbiór około 200 obrazów najważniejszych polskich malarzy. Wystawa w MNW jest opowieścią o wybitnym mecenasie sztuki oraz próbą zrekonstruowania jego kolekcji.
W monachijskiej akademii
Ignacy Karol Korwin-Milewski, syn Oskara Milewskiego i Weroniki z Wołków-Łaniewskich, urodził się 27 kwietnia 1846 roku w majątku na Wileńszczyźnie. Szybko stał się obywatelem świata: jako dziecko zamieszkał z rodziną w Paryżu, potem studiował prawo w Dorpacie (dziś Tartu w Estonii), by w końcu podjąć naukę w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium. Finalnie porzucił jednak myśl o karierze artysty i poświęcił się kolekcjonerstwu. Wiedza malarska, którą zdobył, pozwalała mu wnikliwie oceniać dzieła sztuki, a nawiązane w Monachium znajomości ułatwiały pozyskiwanie obrazów z pierwszej ręki.
Hrabia herbu Ślepowron
Korwin-Milewski obracał się w arystokratycznych kręgach. W 1876 roku uzyskał godność Kawalera Honoru i Dewocji w zakonie maltańskim, a od papieża – potwierdzenie prawa do dziedzicznego tytułu hrabiowskiego. Uzyskał też przywilej rozbudowania swojego herbu Ślepowron o wizerunek rycerza trzymającego miecz nad głową. Utrwalono go m.in. na witrażu w Kościele Mariackim w Krakowie. Dla działalności kolekcjonerskiej hrabiego kluczowa była też rodzinna fortuna: zapewniała mu swobodę i rozmach działań.
Początki wielkiej kolekcji
Od 1881 roku, przez blisko 30 lat, Korwin-Milewski kupował obrazy współczesnych mu, wybitnych polskich malarzy. Nawiązywał do wzorców kolekcjonerstwa europejskiego i, kierując się swoim wyczuciem i znawstwem, stworzył zbiór około 200 dzieł. Były to prace m.in. Jana Matejki, Józefa Chełmońskiego, Aleksandra Gierymskiego, Władysława Czachórskiego, Jacka Malczewskiego, Anny Bilińskiej, Teodora Axentowicza, Alfreda Wierusz-Kowalskiego, Ludwika de Laveaux, Kazimierza Pochwalskiego, Wincentego Wodzinowskiego, Franciszka Żmurki i wielu innych. Hrabia postrzegał kolekcję jako zaczątek polskiej galerii narodowej.
Galeria Autoportretów
Korwin-Milewski zrealizował też niezwykle oryginalny projekt: stworzył galerię autoportretów polskich malarzy. Prace, które zamawiał u artystów, miały powstać w oparciu o określone zasady. Ustalono format dzieł i sposób ujęcia postaci: w pozycji stojącej, naturalnej wielkości, obejmujący trzy czwarte sylwetki, na neutralnym ciemnym tle, z paletą malarską w ręku. Wśród pierwszych zaproszonych do projektu znaleźli się Aleksander Gierymski, Jan Matejko, Anna Bilińska, Ludwik de Laveaux i Jacek Malczewski. Lista się powiększała, a od 1891 do 1895 roku powstało 17 zamówionych portretów..
Zainteresowania ludowością
Korwin-Milewski dzielił zainteresowanie barwnym folklorem i życiem wsi z wieloma ówczesnymi artystami. Hrabia nawiązał relacje z tzw. grupą pięciu chłopomanów, absolwentów pracowni Jana Matejki w Krakowie. Promowanie sztuki obrazującej bogactwo kultury ludowej, celebrowanych świąt i zwyczajów dorocznych, miało budować poczucie tożsamości i dumy narodowej Polaków. Prace podejmujące tę tematykę Korwin-Milewski zamierzał pokazać w oddzielnym etnograficznym dziale swojej galerii obrazów.
Wymagający mecenas
Korwin-Milewski był nie tylko kolekcjonerem, ale i mecenasem – wybranym artystom stwarzał optymalne warunki do rozwoju. Szczególnie cenił twórczość m.in. Aleksandra Gierymskiego, co znajduje odzwierciedlenie w liczbie dzieł autorstwa tego artysty w kolekcji hrabiego. Korwin-Milewski często ingerował w proces twórczy i sugerował artystom zmiany w malowanych obrazach. Czasem dotyczyło to szczegółów, innym razem całego układu kompozycyjnego dzieła. Tak powstawały m.in. cykle obrazów Wincentego Wodzinowskiego, „Przeszłość grzesznika” Franciszka Żmurki i „Anioł Pański” Aleksandra Gierymskiego.
Podróżnik i fotograf
Życie Korwina-Milewskiego wypełniały sztuka i… podróże. Często przebywał w Paryżu, Wiedniu, Berlinie i Petersburgu. Dzięki znajomości z arcyksięciem Karolem Stefanem Habsburgiem hrabia zafascynował się żeglarstwem i w 1895 roku kupił jacht parowy, który nazwał Litwa. Odbył nim kilka dalekomorskich podróży, które uwiecznił w fotografiach – swojej kolejnej pasji. Do wyjątkowych wypraw należy rejs na Ocean Arktyczny i Morze Białe, latem 1897 roku. Trasa wiodła z Gdańska aż na Wyspy Sołowieckie. Hrabia udokumentował podróż w dzienniku oraz w albumie ze zdjęciami – wyjątkowym przykładzie amatorskiej fotografii podróżniczej końca XIX wieku.
Promowanie kolekcji
Korwin-Milewski nie tylko stale powiększał swoją kolekcję obrazów, lecz także chętnie je pokazywał na wystawach. Jego pałac w Wilnie od 1890 roku pełnił funkcję prywatnego „muzeum artystów żyjących”. Największa prezentacja kolekcji miała miejsce na Powszechnej Wystawie Krajowej we Lwowie w 1894 roku oraz w prestiżowym Künstlerhausie w Wiedniu na przełomie 1895 i 1896 roku. Wystawa wiedeńska wzbudziła ogromne zainteresowanie i przyniosła kolekcjonerowi rozgłos. Prezentowała ponad 50 prac, w tym kilka autoportretów. Prasa wiedeńska przez dwa miesiące pochlebnie rozpisywała się na jej temat.
Ostatnia przystań
Korwin-Milewski planował przekazać swoje zbiory w darze polskiemu narodowi. W 1894 roku rozpoczął starania o pozyskanie terenu pod budowę muzeum na Placu Szczepańskim w Krakowie. Planów tych nie zrealizował. Urażony brakiem przyjęcia jego propozycji przez władze Krakowa wywiózł kolekcję na własną Wyspę Świętej Katarzyny na Adriatyku. Po 1910 roku całkiem zaniechał dalszej działalności kolekcjonerskiej. Więcej czasu poświęcał za to polityce, angażując się w nią w sposób zapalczywy i radykalny. Po pierwszej wojnie światowej jego bezpieczną przystanią była Wyspa Świętej Katarzyny.
Próby ocalenia kolekcji
Około 1916 roku Korwin-Milewski przeniósł znaczną część swojej kolekcji do magazynów w Wiedniu. Pozbawione ram, zrolowane płótna niszczały w skrzyniach. Trzy najwartościowsze prace – „Stańczyk” i „Autoportret” Matejki,
„Święto Trąbek II” Gierymskiego – trafiły do budynku Poselstwa Rzeczypospolitej Polskiej w Wiedniu. Kolejne przechowywano w Wilnie oraz Warszawie. Po 1920 roku Korwin-Milewski przegrywał kolejne procesy sądowe, miał też problemy zdrowotne. Stopniowo tracił majątek, ostatnim jego zabezpieczeniem były obrazy. Bezskutecznie oferował cały zbiór polskiemu rządowi, następnie – Alfredowi Potockiemu. Jeszcze za życia hrabiego rozpoczął się dramatyczny proces rozprzedaży kolekcji, który przybrał na sile po jego śmierci w 1926 roku.
Postępujące rozproszenie
Część rozprzedawanej kolekcji Korwin-Milewskiego nabył Emil Merwin, adwokat i radca Poselstwa RP w Wiedniu. Po jego śmierci niektóre dzieła trafiły na sprzedaż. Oferty kupna kierowano m.in. do MNW, odrzucił je jednak ówczesny dyrektor Bronisław Gembarzewski. Muzeum posiadało już wtedy „Autoportret” i „Stańczyka” Matejki, „Babie lato” Chełmońskiego, „Trumnę chłopską” i „Święto Trąbek II” Gierymskiego oraz 16 autoportretów malarzy polskich. Niedługo później MNW pozyskało też „Operę paryską w nocy I” i „Anioła Pańskiego”. Kolejne obrazy, „Żydówka z cytrynami” i „Park włoski”, trafiły do Muzeum Śląskiego w Katowicach. Resztę kolekcji hrabiego czekały burzliwe losy: obrazy przewieziono do USA, gdzie przez lata leżały w skrzyniach w porcie Nowego Jorku. Po nieudanych negocjacjach ich właścicielki z dyrektorem MNW Stanisławem Lorentzem obrazy trafiły na sprzedaż w galerii wiedeńskiej, należącej do Czesława Bednarczyka..
MNW spadkobiercą tradycji
W wyniku kolejnych zakupów i darów przez lata do MNW łącznie trafiło aż 37 płócien z pierwotnej kolekcji Korwin-Milewskiego. Pojedyncze dzieła zakupiły muzea w Katowicach, Krakowie, we Wrocławiu, w Poznaniu, Szczecinie, Płocku, Toruniu, Lublinie i we Lwowie. Część prac do dziś znajduje się w rękach prywatnych lub zaginęła. Wystawa w MNW stawia sobie za cel możliwie pełne zrekonstruowanie unikatowej, dziś rozproszonej, kolekcji Korwin-Milewskiego. W katalogu wystawy udało się zidentyfikować aż 150 obrazów z dawnego zbioru kolekcjonera. Na ekspozycji zgromadzono 73 spośród nich, o kolejnych 37 przypominają reprodukcje. Losy części nie są znane, a dostępne dziś złej jakości wizerunki tych obrazów pozwalają jedynie na lakoniczne wspomnienie.
Wielowymiarowa postać
Opowieść o działalności Korwin-Milewskiego nie byłaby pełna bez wzmianki o samym kolekcjonerze. Życie hrabiego budziło kontrowersje już w XIX wieku: poza sztuką, podróżami i aktywnością w życiu politycznym wypełniały je również skandale, romanse, i procesy sądowe. Wystawa w MNW. koncentruje się na działalności kolekcjonerskiej i mecenasowskiej hrabiego, jest również próbą zrekonstruowania zgromadzonego przez niego zbioru, niezwykle cennych dla polskiej sztuki obrazów. Ekspozycja jest także kolejnym głosem w dyskusji na temat znaczenia działalności mecenasowskiej i kolekcjonerskiej oraz ich wpływu na rozwój i popularyzację sztuki.
Kuratorka wystawy: Renata Higersberger (MNW) Współpraca: Katarzyna Mączewska (MNW)
Wystawę dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Wystawę wspierają Mecenasi Muzeum Narodowego w Warszawie: PGE Polska Grupa Energetyczna i ORLEN, Partnerzy Muzeum: Totalizator Sportowy, KPMG i PKP Intercity oraz Partner Medialny Muzeum: AMS.
Ekspozycja powstała we współpracy z firmą AkzoNobel.
Promocję wystawy wspierają Patroni Medialni: Jedynka Polskiego Radia, Wyborcza.pl, Zwierciadło, Spotkania z Zabytkami, Puls Biznesu i Onet.



