Kiedy pada słowo „Toskania”, przed oczami większości turystów natychmiast pojawiają się obrazy cyprysowych alei, wzgórz pokrytych winnicami i renesansowych kopuł Florencji. Tymczasem ten sam region od zachodu otwiera się na morze rozległą, urozmaiconą linią brzegową liczącą ponad 230 km, którą uzupełnia archipelag siedmiu dużych wysp rozsianych po Morzu Tyrreńskim.

 

To Toskania mniej znana, lecz równie uwodząca – od eleganckiej Versilli na północy, przez dziki Półwysep Etruski, aż po ekskluzywne zatoczki Argentario przy granicy z Lacjum.

Jest tu miejsce dla miłośników historii i etruskich ruin, dla nurków i entuzjastów turystyki górskiej, dla koneserów wina i owoców morza, dla tych, którzy chcą po prostu zniknąć na chwilę ze świata. Do tego najlepiej nadaje się Elba – wyspa Napoleona, pełna turkusowych zatok i granitowych szczytów, która wciąż potrafi zaskoczyć nawet tych, którzy myśleli, że Włochy nie mają im już nic nowego do zaoferowania.

 

WYBRZEŻE TOSKANII – OD MARMURU CARRARY PO DZIKIE ZATOKI ARGENTARIO

Kontynentalna linia brzegowa Toskanii biegnie z północy na południe wzdłuż Morza Liguryjskiego (Mar Ligure) i Morza Tyrreńskiego (Mar Tirreno) – od ujścia rzeki Magry (Fiume Magra) przy granicy z Ligurią aż po rzekę Chiarone, gdzie region oddaje pałeczkę Lacjum. To niewielka odległość jak na tak zróżnicowany krajobraz. Na tej przestrzeni znajdziemy kilometrowe piaszczyste plaże z pełną infrastrukturą, dzikie klifowe wybrzeża dostępne jedynie łódką lub górską ścieżką, rozległe laguny chronione przez prawo oraz aromatyczną śródziemnomorską makię schodzącą niemal do linii wody.

Włosi dzielą to wybrzeże na kilka wyraźnych stref, z których każda ma własny charakter i swoich wiernych bywalców. Na północy leży Riwiera Apuańska (Riviera Apuana) – wąski pas plaż wciśnięty między morze a skały Alp Apuańskich (Alpi Apuane), skąd wydobywa się marmur karraryjski (marmo di Carrara). Za nią rozciąga się słynna Riwiera Versiliańska (Versilia), ikona włoskiego lata, synonim stylu i nadmorskiej elegancji. Dalej na południe mieści się spokojniejsze Wybrzeże Pizańskie (Litorale Pisano), a następnie rozległe Wybrzeże Etruskie (Costa degli Etruschi) – ponad 90 km plaż, zatok i klifów wzdłuż prowincji Livorno. Na południu dominuje Maremma z dziką linią brzegową i parkami przyrody słynącymi z bioróżnorodności, a całość zamyka ekskluzywne Srebrne Wybrzeże (Costa d’Argento), obejmujące skalisty półwysep Monte Argentario.

Dzięki tej niezwykłej różnorodności Riwiera Toskańska konkuruje z Riwierą Liguryjską, a nawet z Riwierą Francuską. W ciągu jednego tygodnia można skosztować eleganckiego kurortu w stylu Forte dei Marmi, dzikiej plaży w Parku Naturalnym Maremmy (Parco della Maremma) i turkusowej zatoki na Elbie – bez wsiadania do samolotu czy zmiany strefy czasowej, za to z jedną z najlepszych kuchni w Europie.

Klimat całego wybrzeża jest śródziemnomorski: lata gorące i suche, zimy łagodne, wiosny i jesienie słoneczne i spokojne. Sezon kąpielowy trwa oficjalnie od maja do października, choć temperatura morza osiąga komfortowe wartości w czerwcu i utrzymuje się do końca września. To właśnie czerwiec i wrzesień bywają najpiękniejszym czasem na wizytę – tłumy jeszcze lub już nieobecne, ceny niższe, a słońce – przez cały dzień.

Pietrasanta old town view at sunset, San Martino cathedral and torre civica. Versilia Lucca Tuscany Italy Europe

Marmur, morze i smak Colonnaty

Toskańskie wybrzeże zaczyna się tam, gdzie kończy Liguria – od Riwiery Apuańskiej, 20-kilometrowego pasa piaszczystych plaż u stóp Alp Apuańskich w prowincji Massa-Carrara. To jeden z niewielu zakątków na naszym globie, gdzie można jednocześnie leżeć na plaży i patrzeć na szczyty gór z marmuru – monumentalną ścianę białych skał, skąd od ponad 2 tys. lat bloki kamienia płyną do portów całego świata.

Marina di Massa i Marina di Carrara oferują dobrze wyposażone plaże i centra nautyczne w spokojniejszej, bardziej włoskiej atmosferze niż sąsiednia Versilia – i właśnie tym przyciągają tych, którzy szukają morza bez towarzystwa tłumu.

W odległości 5 km od wybrzeża leży Carrara – od 2017 r. Miasto Kreatywne UNESCO w dziedzinie rzemiosła i sztuk ludowych (Crafts and Folk Art). Jeepy wożą tu turystów w głąb kamieniołomów, m.in. do Cava Romana, wyrobiska z I w. n.e., skąd marmor lunensis, marmur starożytnej Luni (Luna), wyruszał do Rzymu na budowę świątyń i pałaców.

A jeszcze wyżej, na ponad 500 m n.p.m., zawieszona między białymi skałami leży Colonnata – dawne osiedle robotników kamieniołomów. W marmurowych wannach (conche) od stuleci dojrzewa tutaj (minimum sześć miesięcy) Lardo di Colonnata IGP, słonina o smaku, którego nie da się podrobić – ani przenieść w inne miejsce.

 

Elegancja i styl

Forte dei Marmi to esencja nadmorskiej Toskanii – jej najbardziej wyraziste oblicze. To niewielkie, 6-tysięczne miasteczko, leżące między Morzem Liguryjskim a Alpami Apuańskimi, od ponad 150 lat przyciąga tych, którym nie wystarczy zwykłe kąpielisko. Nazwę zawdzięcza fortowi zbudowanemu w 1788 r. z rozkazu wielkiego księcia Toskanii Leopolda II Habsburga-Lotaryńskiego (1747–1792). Pierwotnie składowano tu marmur sprowadzany z górskich kamieniołomów na statki cumujące przy miejscowym molo. Dziś pomost ten, wiernie skopiowany przez niemal wszystkie okoliczne miejscowości, pozostaje symbolem Forte i ulubionym miejscem wieczornych spacerów.

Turystyczna historia Forte dei Marmi zaczęła się już w XIX w., kiedy zamożne rodziny z Florencji i Turynu odkryły tutaj zdrowe morskie powietrze i ciszę sosnowego lasu. Wkrótce zaczęły przybywać sławy: przemysłowcy z rodziny Agnelli, pisarze Thomas Mann (1875–1955) i Aldous Huxley (1894–1963), rzeźbiarz Henry Moore (1898–1986), kompozytor Giacomo Puccini (1858–1924) czy reżyser Luchino Visconti (1906–1976). Prawdziwy boom nadszedł w latach 60. XX w., gdy Riwiera Versiliańska stała się symbolem włoskiego dolce vita – słońca, stylu i swobody. Od tamtego czasu Forte dei Marmi nie zmieniło swojego charakteru, jest ekskluzywne i nieco ostentacyjne. Przy głównej ulicy mieszczą się butiki największych włoskich domów mody, a na plaży wakacje spędzają europejska finansjera i europejski show-biznes. Tutejsze kąpieliska (stabilimenti balneari) osiągają poziom prawdziwie luksusowy – mają prywatne kabiny, usługi konsjerża, restauracje z widokiem na morze.

Tuż za Forte dei Marmi, w stronę południa, leży Marina di Pietrasanta – nadmorska dzielnica 20-tysięcznego miasta, które zasługuje na osobną wycieczkę. Pietrasanta, oddalona zaledwie kilka kilometrów od morza, to jedna z najbardziej niezwykłych niedużych miejscowości Toskanii. Od czasów Michała Anioła (1475–1564), który przyjeżdżał tu wybierać marmur do swoich rzeźb, miasto żyje sztuką i rzemiosłem artystycznym. Dziś mieści się tutaj kilkadziesiąt pracowni rzeźbiarskich, galerii i odlewni brązu, a plac przed katedrą (Duomo di Pietrasanta) na całe lato zamienia się w przestrzeń wystawienniczą pod gołym niebem. Nieprzypadkowo Igor Mitoraj (1944–2014) nazwał Pietrasantę swoimi „Małymi Atenami”.

Igor Mitoraj, właściwie Jerzy Makina, to jeden z najwybitniejszych polskich rzeźbiarzy XX w., urodzony w Niemczech, wychowany w Polsce, wykształcony w Krakowie i Paryżu. Odkrył Pietrasantę w 1979 r. i zakochał się w niej bez pamięci. W 1983 r. osiedlił się tu na stałe i otworzył atelier w dawnym warsztacie obróbki marmuru. Miasto nadało mu honorowe obywatelstwo, a sam rzeźbiarz zgodnie ze swoją wolą spoczął na tutejszym cmentarzu. W dawnej miejskiej hali targowej (Mercato Comunale) trwa budowa Muzeum Igora Mitoraja – instytucji, która po otwarciu zgromadzi 69 prac artysty i stanie się jednym z ważniejszych centrów sztuki współczesnej w Toskanii.

Viareggio to największe miasto Riwiery Versiliańskiej, znane w świecie przede wszystkim z karnawału (Carnevale di Viareggio) – zainicjowanego w 1873 r., dziś jednego z najbardziej spektakularnych i najsłynniejszych we Włoszech. Nadmorskie centrum zachwyca architekturą w stylu Liberty – secesyjnymi willami okolonymi strzelistymi palmami, a także kawiarniami z początku XX w. i elegancką promenadą nad Morzem Liguryjskim.

W pobliżu, w Torre del Lago, wśród trzcin jeziora Massaciuccoli (Lago di Massaciuccoli), stoi dom, w którym żył i tworzył Giacomo Puccini. Tu skomponował Toscę, Madame Butterfly, Dziewczynę ze Złotego Zachodu, Jaskółkę i Tryptyk. Co roku latem w amfiteatrze nad brzegiem jeziora odbywa się Festival Puccini, jeden z najbardziej prestiżowych plenerowych festiwali operowych Europy.

Landscape with Cavoli beach of Elba island, Tuscany, Italy

Plaże w sercu parku

Wybrzeże Pizańskie to 20 km plaż między ujściem rzeki Serchio a miastem Livorno wewnątrz Parku Naturalnego Migliarino, San Rossore, Massaciuccoli (Parco Migliarino, San Rossore, Massaciuccoli). Ten rezerwat przyrody obejmuje ponad 23 tys. ha lasów sosnowych, wydm, mokradeł i wybrzeża, w tym siedliska czapli siwych, białych i nadobnych, błotniaków stawowych, kormoranów, myszołowów, szczudłaków, dzików, danieli i lisów. Plaże są tutaj dosłownie otoczone przez naturę.

Główne miejscowości tego wybrzeża to Marina di Pisa, Tirrenia i Calambrone. Marina di Pisa przerodziła się pod koniec XIX w. z rybackiej wioski w elegancki kurort, którego wille w stylu Liberty do dziś wyznaczają charakter miejsca. To tu Gabriele D’Annunzio (1863–1938), pisząc pod wpływem miłości do Eleonory Duse (1858–1924), uznawanej za największą aktorkę swoich czasów, tworzył liryki do Alcyone z 1903 r., trzeciego tomu cyklu Laudi, arcydzieła włoskiej poezji modernistycznej.

Tirrenia powstała w latach 30. XX w. z woli Costanza Ciana (1876–1939), teścia córki Benita Mussoliniego (1883–1945), jako modelowy kurort faszystowskiej propagandy. Mieściło się tutaj pierwsze studio filmowe Włoch, Tirrenia Studios (Pisorno Studios), otwarte w 1933 r., zanim przemysł filmowy przeniósł się do Rzymu.

Calambrone to dawne Porto Pisano – w XIII w. jeden z najpotężniejszych portów w basenie Morza Śródziemnego. Po klęsce pod Melorią w sierpniu 1284 r., kiedy flota genueńska rozbiła pizańską, niszcząc jej potęgę morską, pochłonęły go piaski i bagna, a dziś w ich miejscu szumią nadmorskie sosny. Obecnie miejscowość ta słynie z wiatru i fal i cieszy się popularnością wśród wind- i kitesurferów.

Porto Ercole village and boats in harbor in the bay. Aerial view. Monte Argentario, Maremma, province of Grosseto, Tuscany region, Italy

 

Port, twierdze i autentyczność

Większość turystów 150-tysięczne Livorno zna wyłącznie z okna autokaru lub z pokładu promu, a szkoda, bo jest naprawdę interesujące. Miasto powstało właściwie od zera na przełomie XVI i XVII w. z woli Medyceuszy, którzy postanowili stworzyć nowoczesny port handlowy otwarty na świat. Ogłoszone zostało strefą wolnego handlu i azylem dla prześladowanych – Żydów sefardyjskich, marranów (żydowskich konwertytów), hugenotów, Greków, Turków, Ormian. Przez stulecia było jednym z najbardziej kosmopolitycznych i wielokulturowych miast Półwyspu Apenińskiego, dumnie nazywanym „Miastem Narodów” (La Città delle Nazioni).

Serce historycznego Livorno stanowi dzielnica Venezia Nuova – jeden z niewielu w Europie XVII-wiecznych kwartałów kupieckich zbudowanych na wodzie, który przetrwał niemal w nienaruszonym stanie. Fossi Medicei, czyli Rowy Medycejskie, sieć kanałów żeglownych drążonych przez weneckich inżynierów od 1577 r. na zlecenie wielkiego księcia Toskanii Franciszka I Medyceusza (Francesco I de’ Medici, 1541–1587), przecinają dzielnicę niczym żyły – niegdyś transportowano nimi towary z całego świata: tytoń, przyprawy, kakao, kawę, indygo i diamenty. Co roku w sierpniu Venezia Nuova zamienia się w wielką scenę plenerową podczas festiwalu Effetto Venezia – kilkudniowego święta muzyki, teatru i sztuki ulicznej, które od 1986 r. ożywia tutejsze kanały, schody oraz piwnice i przyciąga do Livorno tysiące gości z całej Toskanii.

Równie nieodłącznym symbolem miasta jest Terrazza Mascagni – ogromny nadmorski taras spacerowy o powierzchni 8,7 tys. m2, wyłożony charakterystyczną szachownicą z 34,8 tys. czarno-białych płytek. Zbudowany w latach 20. XX w. i rozbudowany po II wojnie światowej, nosi imię urodzonego w Livorno kompozytora Pietra Mascagniego (1863–1945), autora opery Rycerskość wieśniacza (Cavalleria rusticana). Z tarasu roztacza się panorama na archipelag Wysp Toskańskich (Arcipelago Toscano), a tuż obok mieści się Akwarium Miejskie (Acquario di Livorno). W sąsiedztwie wznosi się również gmach założonej w 1881 r. Akademii Marynarki Wojennej (Accademia Navale), jednej z najznamienitszych wojskowych uczelni morskich w Europie, kształcącej oficerów włoskiej marynarki wojennej (Marina Militare).

Mniej więcej 12 km na południe od centrum Livorno, na klifie nad zatoką zwaną Zatoką Piratów (Cala dei Pirati) stoi jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc całego toskańskiego wybrzeża, Castello del Boccale. Jego historia zaczyna się w 1595 r., gdy Medyceusze postawili tutaj wieżę strażniczą Torre del Diavolo (Torre del Marocccone), na miejscu jeszcze starszej budowli pizańskiej. Na przełomie XIX i XX w. wieżę wchłonęła neośredniowieczna rezydencja angielskich magnatów Inghamów i Whitakerów, potentatów w produkcji wzmacnianego wina marsala. Ich elegancja na tyle wryła się w pamięć mieszkańców, że w liworneńskim dialekcie słowo ingamme do dziś znaczy „piękna”. Zamek jest obecnie w rękach prywatnych, ale widok wynagradza wszystko.

Tuż za Il Romito – skalistym przylądkiem oddzielającym miasto od południa – kryje się Quercianella, kameralna miejscowość o etruskich korzeniach, którą w XIX stuleciu odkryła liworneńska burżuazja. Wille w stylu belle époque, ukryte zatoczki z krystaliczną wodą i neogotycki Castello Sonnino wyrastający wprost z klifu tworzą tu obraz niemal bajkowy. Quercianella to ostatni przystanek przed oficjalną granicą Wybrzeża Etruskiego.

 

Od Castiglioncello do Piombino

Wybrzeże Etruskie rozciąga się na odcinku ponad 90 km od Rosignano Marittimo na północy po przylądek Piombino (Promontorio di Piombino) na południu. Jego nazwa to hołd dla cywilizacji, która istniała tu już w IX w. p.n.e. Pozostawiła po sobie nekropolie, akropole i ślady hutnictwa żelaza, których nikt do dziś w pełni nie skatalogował. Obecnie to jedno z najpopularniejszych letnisk Toskanii.

Pierwszym przystankiem jest Castiglioncello, miejscowość o statusie legendy. Nazwana przez swoich wielbicieli „perłą tyrreńską”, zasłynęła w XIX stuleciu jako kolonia artystyczna malarzy z kręgu macchiaioli – włoskich impresjonistów, którzy gromadzili się w posiadłości mecenasa sztuki Diega Martellego (1839–1896) i uwieczniali w obrazach tutejsze skały, sosnowe lasy i migotliwe morze. W latach 60. XX w. Castiglioncello wkroczyło na ekrany kin za sprawą filmu Fanfaron (Il sorpasso, 1962 r.) Dina Risiego (1916–2008) z Vittoriem Gassmanem (1922–2000) w roli głównej, jednej z najważniejszych komedii włoskich (commedia all’italiana). Tutejsze kręte nadmorskie drogi stały się metaforą całego pokolenia. Dziś miejscowość zachowuje arystokratyczny charakter: klify z czerwonawego piaskowca opadają do spokojnych zatoczek, sosnowe parki chronią przed letnim upałem, a Castello Pasquini – neogotycka rezydencja z końca XIX stulecia – gości latem festiwale kulturalne.

Kilkanaście kilometrów dalej na południe krajobraz zmienia się radykalnie i bez ostrzeżenia. Między Rosignano Solvay (pierwotnie osiedlem robotniczym, teraz odrębną miejscowością w ramach gminy Rosignano Marittimo) a Vadą rozciąga się ok. 5-kilometrowy odcinek Białych Plaż (Spiagge Bianche). Widok jest uderzający: śnieżnobiały piasek, turkusowa woda – coś, czego na Morzu Tyrreńskim nie powinno być. Biały kolor piasku bierze się z węglanu wapnia odprowadzanego do morza przez zakłady chemiczne Solvay, belgijskiego koncernu, który zbudował tu w 1912 r. największą fabrykę sody w Europie. Rzeczywistość okazuje się jednak pełna sprzeczności: Program Środowiskowy ONZ (United Nations Environment Programme – UNEP) zalicza plaże do 15 najbardziej zanieczyszczonych odcinków wybrzeża śródziemnomorskiego, a w osadach dennych odnotowano podwyższone stężenie rtęci i arsenu. Jednocześnie przyciągają one co roku fale turystów szukających „włoskich Malediwów”, a miejscowość posiada Błękitną Flagę, przyznawaną przede wszystkim na podstawie parametrów biologicznych, nie chemicznych. Spiagge Bianche to miejsce fotogeniczne i kuszące, ale wymagające świadomego wyboru.

Za Vadą wybrzeże łagodnieje i otwiera się na kilkadziesiąt kilometrów piaszczystych plaż okolonych lasami sosnowymi. Marina di Cecina i Marina di Bibbona od lat przyciągają wielu polskich turystów, którzy odnaleźli tutaj idealne połączenie ceny, jakości i klimatu. Rozbudowana infrastruktura kempingowa, liczne ośrodki wakacyjne, długie odcinki plaży publicznejłatnej, a w głębi lądu urokliwe średniowieczne miasteczka Cecina i Bibbona – razem tworzą ofertę kompletną dla turystyki rodzinnej. Zaledwie kilkanaście kilometrów od tego odcinka wybrzeża leży Bolgheri, skromna liczebnie (jedynie ok. 150 stałych mieszkańców), lecz słynna na cały świat miejscowość. To stąd pochodzą Sassicaia i Ornellaia, wina, które na przełomie lat 70. i 80. XX w. zrewolucjonizowały pojęcie włoskiego winiarstwa i dały początek zjawisku zwanemu „Supertoskanami”.

San Vincenzo to największy kurort środkowego odcinka Wybrzeża Etruskiego, miasteczko z długą, piaszczystą plażą, promenadą i przystanią jachtową. Dobrze skomunikowane, z solidną bazą hotelową i gastronomiczną, stanowi naturalny punkt wypadowy dla turystów ceniących wypoczynek nad brzegiem morza i eksplorację wnętrza Toskanii.

Costa degli Etruschi zamykają Zatoka Baratti (Golfo di Baratti) – jeden z najbardziej niezwykłych zakątków całego toskańskiego wybrzeża, i wznosząca się nad nią Populonia – jedyne z 12 głównych miast etruskich założone bezpośrednio przy morzu. Parco Archeologico di Baratti e Populonia kryje nekropolie, pozostałości po starożytnych hutach żelaza i akropol z widokiem na całą zatokę i Arcipelago Toscano. To miejsce udowadnia, że Etruskowie zostawili po sobie coś więcej niż tajemnicę swojego języka. Kilka kilometrów dalej leży Piombino – przemysłowe, portowe, nieco szorstkie miasto. To właśnie stąd odpływają promy na Elbę.

 

Maremma i Monte Argentario

Za Piombino wybrzeże zmienia charakter, staje się dzikie, przestronne i dumne ze swojej nieujarzmionej natury. To Maremma, kraina, która przez stulecia opierała się cywilizacji, bagnista, malaryczna, niedostępna. Dziś stanowi jeden z najbardziej pożądanych zakątków Toskanii – właśnie dlatego, że natura tu wygrała.

Pierwszym przystankiem jest Marina di Scarlino, jeden z najbardziej prestiżowych portów jachtowych całego Morza Śródziemnego wkomponowany w klify i sosnowe wzgórza nad zatoką Follonica (Golfo di Follonica). Kilka kilometrów dalej znajduje się Punta Ala, ekskluzywna enklawa z prywatną przystanią jachtową, Yacht Clubem Punta Ala i słynnym 18-dołkowym polem golfowym z widokiem na morze (Golf Hotel Punta Ala). Eleganckie wille są ukryte w sosnowych lasach, do tego prywatne plaże i kompletna infrastruktura dla zamożnych gości.

Za Punta Ala wyrasta na wzgórzu Castiglione della Pescaia, jeden z tych rzadkich przypadków, gdy historia, natura i morze tworzą całość tak doskonałą, że aż trudno w nią uwierzyć. W IV w. p.n.e. Etruskowie założyli tutaj osadę zwaną Salebrone. Pisanie dziejów w skrócie zawsze coś pomija, ale nie można nie wspomnieć, że Castiglione przez stulecia nie patrzyło na morze, lecz na jezioro. Starożytne Lacus Prelius (Lacus Prilis), które przez wieki wypełniało całą równinę na wschód od wzgórza, osuszono w latach 1828–1838, za panowania Leopolda II Habsburga-Lotaryńskiego (1797–1870), wielkiego księcia Toskanii. Z dawnego jeziora pozostała dziś Riserva Naturale Diaccia Botrona, największy obszar podmokły we Włoszech (blisko 1300-hektarowy), raj dla ponad 200 gatunków ptaków i jeden z najcenniejszych ekosystemów toskańskiego wybrzeża.

Mury obronne, które do dziś opasują średniowieczne centrum historyczne (centro storico), zaczęli wznosić w X w. Pizańczycy. Zamek na szczycie wzgórza (Castello di Castiglione della Pescaia) kazał rozbudować w 1447 r. król Neapolu Alfons V Aragoński (1396–1458). Z przyzamkowego tarasu wzrokiem można objąć wyspy Elbę, Giglio i Montecristo, Park Naturalny Maremmy (Parco della Maremma) i lagunę Diaccia Botrona, pojawia się też zarys Korsyki. Taki widok zobowiązuje i tłumaczy, dlaczego Castiglione della Pescaia jest dziś jednym z najdroższych adresów toskańskiego wybrzeża.

Dalej na południe wybrzeże wchodzi w serce Parku Naturalnego Maremmy, prawie 9,8 tys. ha pierwotnej przyrody rozciągających się wzdłuż 25 km wybrzeża między Principina a Mare i Talamone. Na tym chronionym obszarze żyje ponad 270 gatunków ptaków, a wśród drzew i zarośli snują się dziki, sarny, daniele, jeżozwierze i żbiki. Marina di Alberese to główna brama do parku. Teren objęto ochroną w 1975 r. jako pierwszy park regionalny w Toskanii, a jego kręgosłup stanowią Monti dell’Uccellina (na czele z Poggio Lecci – 414 m n.p.m.) – faliste wzgórza pokryte gęstą makią, opadające ku morzu klifami i ukrytymi zatoczkami dostępnymi wyłącznie od strony wody lub piechotą. Na łąkach u ich podnóża pasą się półdziko vacche maremmane, krowy o charakterystycznych długich, łukowato wygiętych rogach i białym umaszczeniu. Doglądają ich butteri, toskańscy kowboje, których tradycja sięga czasów etruskich, choć dziś zostało ich niewielu.

Na wzgórzu nad morzem stoją ruiny założonego ok. 1100 r. benedyktyńskiego opactwa San Rabano (Abbazia di San Rabano), cicha przestroga, że cywilizacja próbowała tu już kilka razy pokonać naturę, ale zawsze przegrywała. Wzdłuż kilometrów wybrzeża parku leżą kłody drzew wyrzucone przez morze, z których plażowicze budowali prymitywne szałasy, capannette – jeden z symboli plaż Maremmy. Południowa granica parku sięga niewielkiego Talamone, usytuowanego na skalistym cyplu, oferującego względny spokój nawet latem i autentyczność, którą gdzie indziej w tym regionie trudno już znaleźć.

A potem pojawia się Monte Argentario. Ten rozległy przylądek był niegdyś wyspą, a ze stałym lądem połączyły go dopiero wiekowe osady rzeczne i morskie, tworząc Giannellę i Feniglię – dwie piaszczyste mierzeje (tombolo). Między sobą zamknęły lagunę Orbetello (Laguna di Orbetello), jeden z najcenniejszych ekosystemów Toskanii.

Argentario wznosi się na 635 m n.p.m. (Punta Telegrafo), a jego skaliste wybrzeże kryje dziesiątki dzikich zatoczek dostępnych wyłącznie od strony wody – to raj dla tych, którzy mają dość tłoku. Porto Santo Stefano, 9-tysięczna stolica gminy Monte Argentario, to tętniący życiem port z przeprawami promowymi na wyspy Giglio i Giannutri, kolorową zabudową i typową atmosferą włoskiego miasteczka portowego. Po drugiej stronie przylądka leży Porto Ercole, bardziej kameralne i eleganckie. To wąskie uliczki pnące się ku hiszpańskim fortyfikacjom, widok na zatokę i cisza, której Argentario strzeże jak skarbu.

Przy Porto Ercole rozciąga się Feniglia – ok. 6-kilometrowa piaszczysta plaża z lasem sosnowym, chroniona jako rezerwat przyrody (Riserva Naturale Duna Feniglia). To właśnie tutaj w lipcu 1610 r. dobił umierający Michelangelo Merisi da Caravaggio (1571–1610). Uciekając z Neapolu na pokładzie feluki, dotarł tu schorowany i gorączkujący, żeby umrzeć kilka dni później w Porto Ercole. Jego grób nigdy nie został odnaleziony.

 

OPOWIEŚĆ O KRÓLOWEJ ARCHIPELAGU

Arcipelago Toscano to siedem dużych wysp rozsianych na Morzu Tyrreńskim: Elba, Giglio, Capraia, Montecristo, Pianosa, Giannutri i Gorgona – każda o innym charakterze, innej historii, innym nastroju. Razem z otaczającymi je wodami tworzą jeden z największych morskich parków narodowych Europy (Parco Nazionale Arcipelago Toscano), ustanowiony w 1996 r. i obejmujący ok. 87,5 tys. ha chronionego morza i lądu. Ale kiedy w Toskanii mówi się „wyspa” (isola), ma się na myśli tylko jedną. Elbę.

Elba leży zaledwie 10 km od Piombino – tak blisko, że w pogodny dzień z nabrzeża widać ją gołym okiem. To trzecia co do wielkości wyspa Włoch, po Sycylii i Sardynii, ok. 224 km2 lądu, 147 km linii brzegowej i ponad 150 plaż, a każda inna. Nie ma tu dwóch takich samych zatok.

Stałych mieszkańców jest 32 tys., a turystów przyjeżdża tutaj co roku ok. 3,5 mln. Latem wyspa żyje w rytmie zupełnie obcym sobie – wciąż piękna, lecz głośna i bezlitośnie oblegana. Wrzesień zmienia wszystko. Temperatura wody nie spada poniżej 24°C, za to tłumy topnieją, ceny idą w dół, a Elba zaczyna oddychać. Ci, którzy znają ją naprawdę, mówią zgodnie: przyjedź tu we wrześniu. Poza sezonem wyspa wraca do siebie – do ciszy, wędkowania, górskich szlaków i nieśpiesznych rozmów z baristą.

 

Wyspa o wielu twarzach

Ci, którzy przyjeżdżają na Elbę po raz pierwszy, często są zaskoczeni. Spodziewali się wyspy, dostają w zamian miniaturowy kontynent. Elba nie jest jednorodna. Nie ma tutaj jednego krajobrazu, jednego nastroju, jednej odpowiedzi na pytanie, czym właściwie jest to miejsce. Wyspa dzieli się na trzy odrębne światy, każdy z własną geologią, własną historią i własnym temperamentem. Aby poznać Elbę naprawdę, trzeba odwiedzić każdy z nich.

Zachód należy do granitu. Monte Capanne, najwyższy szczyt archipelagu (1019 m n.p.m.), wyrasta z morza jak kamienny kręgosłup i nadaje zachodniej Elbie charakter surowy, dziki, niemal alpejski. Stoki pokrywa gęsta makia – aromatyczna mieszanina rozmarynu, mirtu, lawendy, czystka i dzikich orchidei, przez którą prowadzą szlaki do małych, niemal zapomnianych wiosek. Najstarszą z nich jest Marciana, przytulona do zbocza góry na 375 m n.p.m. – punkt startowy kolejki linowej na szczyt (Funivia del Monte Capanne) i brama w głąb zachodniej Elby. Na zachodzie leżą też najdziksze plaże wyspy – Fetovaia, Sant’Andrea, Cavoli – wcięte w skały niczym klejnoty oprawione w granit.

Wschód należy do żelaza. To tutaj, w okolicach Rio Marina i Rio nell’Elba, przez blisko 3 tys. lat wydobywano rudę, która przyniosła wyspie sławę i bogactwo, zanim ktokolwiek słyszał o turystyce. Już w IX–VIII w. p.n.e. Etruskowie eksploatowali tutejsze złoża, budując piece hutnicze płonące dniem i nocą tak jasno, że greccy żeglarze nazwali wyspę Aethalia – „Iskra”. Rzymianie przejęli tradycję, a za nimi Pizańczycy i Genueńczycy – wszyscy przypływali na Elbę po metal. Wydobycie trwało nieprzerwanie aż do zamknięcia ostatniej kopalni w 1981 r. Czerwone i brązowe skały wschodniego wybrzeża do dziś zachowały ślady tej eksploatacji.

Pośrodku znajduje się Portoferraio – 11-tysięczna stolica wyspy, jej głos i oblicze, miejsce, przez które każdy przybysz przejeżdża choćby raz. Założona w 1548 r. przez księcia Florencji (następnie wielkiego księcia Toskanii w latach 1569–1574) Kosmę I Medyceusza (Cosimo I de’ Medici, 1519–1574) jako idealne miasto-twierdza, do dziś zachowała renesansowy układ ulic, forty i mury, które założyciele zaplanowali z wojskową precyzją.

 

Napoleon – krótka historia, która zmieniła wyspę

Jest 1814 r. Europa odetchnęła. Napoleon Bonaparte (1769–1821), władca, który przez półtorej dekady trzymał kontynent w szachu, abdykował i przyjął warunki zwycięzców. Dostał tytuł cesarza – bez cesarstwa. Dostał wyspę – bez możliwości jej opuszczenia. Dostał Elbę.

Wieczorem 3 maja 1814 r. okręt Undaunted wpłynął do portu w Portoferraio. Napoleon zszedł na ląd następnego dnia – człowiek, który w ciągu 10 lat podbił większość Europy, teraz miał rządzić wyspą liczącą 13,7 tys. mieszkańców i 224 km2 powierzchni. Świadkowie tamtego przybycia opisywali go jako spokojnego, skupionego, jakby już planował następny ruch. Co rzeczywiście robił.

Przez blisko 10 miesięcy, które spędził na Elbie, zdążył zrobić więcej niż niejeden władca przez cały okres panowania. Zreorganizował administrację wyspy, zmodernizował kopalnie żelaza, zlecił budowę dróg – część z nich służy do dziś – zreformował szkolnictwo i system podatkowy. Urządził dwie rezydencje: Villa dei Mulini w Portoferraio, na której tarasie z widokiem na zatokę wieczorami czytał i planował, oraz Villa di San Martino na wzgórzu, kilka kilometrów od stolicy – skromniejszą, bardziej prywatną, bardziej jego. Obie można dziś zwiedzać. W Villa dei Mulini zachowały się meble z epoki, mapy wojskowe i biblioteka – oryginalne wyposażenie zaginęło po wyjeździe Napoleona, jednak starannie dobrane repliki przywracają atmosferę tamtych miesięcy. Z kolei w San Martino można oglądać galerię wzniesioną przez księcia Anatoliego Demidowa di San Donato (Anatolia Demidoffa, 1812–1870), miłośnika napoleońskiej legendy, oraz fresk z egipskimi motywami, pamiątkę po wyprawie do Egiptu, która zaczęła tę legendę.

Nocą 26 lutego 1815 r. Napoleon wymknął się eskortom, wsiadł na bryg Inconstant i odpłynął w stronę Francji. Rozpoczął tym samym okres tzw. 100 dni – ostatni akt jego historii, zakończony porażką pod Waterloo i wygnaniem na Wyspę św. Heleny, z której już nie wrócił.

Na Elbie zostali za to Polacy. W honorowej gwardii towarzyszącej tu Napoleonowi służył szwadron polskich szwoleżerów (1 Pułk Szwoleżerów-Lansjerów Gwardii Cesarskiej) – żołnierzy z armii, która maszerowała za nim przez Europę z wiarą, że w zamian wskrzesi Polskę.

 

Dziesięć okien na Elbę

Wyspa skrywa miasteczka tak różne od siebie, że trudno uwierzyć, iż wszystkie leżą na tym samym skrawku lądu. Malownicze Portoferraio dostrzec można już z daleka, zanim jeszcze prom dobije do brzegu – forty na skałach, białe domy wspinające się po zboczu, port gęsty od jachtów i rybackich łodzi. Ale prawdziwe miasto zaczyna się dopiero za osadzoną w murach bramą – labirynt stromych uliczek, wszechobecne schody, trattorie z rozłożonymi na zewnątrz stołami, kościoły. Z tarasu XVI-wiecznego Forte Falcone widać całą zatokę, promy wpływające do portu, jachty kołyszące się na kotwicy czy rybaków wracających z morza.

Marciana jest najstarszą osadą wyspy, z korzeniami sięgającymi ok. 35 r. p.n.e., i wygląda, jakby wiedziała o tym doskonale. Założona jeszcze w czasach rzymskich, przez stulecia przechodziła z rąk do rąk – Pizańczycy wznieśli tutaj w XII w. twierdzę na wzgórzu (Fortezza Pisana), z kolei Appiano (Appiani), toskańscy książęta Piombino, wybrali ją na swoją siedzibę i rozbudowali forty, a Medyceusze włączyli do imperium. Każdy zostawiał ślad. Dziś można go czytać warstwa po warstwie w układzie uliczek krętych jak górskie ścieżki, w kamieniu zużytym przez stulecia kroków, w skromnym Miejskim Muzeum Archeologicznym (Museo Civico Archeologico di Marciana) mieszczącym m.in. znaleziska z epoki etruskiej i rzymskiej.

Kilka kilometrów na wschód, na wzgórzu opasanym lasami kasztanowymi, leży Poggio, mała, spiralnie zwinięta wioska z granitowymi uliczkami zbiegającymi się ku placykowi przy Kościele św. Mikołaja (Chiesa di San Niccolò). Tuż za wsią bije Fonte di Napoleone – źródło, które od jego wizyty w sierpniu 1814 r. nosi imię władcy. Cesarz odwiedzał je podczas wygnania, wierząc głęboko w lecznicze właściwości wody. Dziś ta sama trafia w butelkach na stoły restauracji i hoteli na całej wyspie.

Marciana Marina przez stulecia była miejscem zaskakująco ważnym. Jej port służył do budowy i naprawy statków z drewna kasztanowego ścinanego na stokach Monte Capanne, łodzie wychodziły stąd w morze na trasy śródziemnomorskie. Miejscowi nazywali miasteczko „małą Marsylią” i coś w tym było: ambicja nieproporcjonalna do rozmiarów. Dziś promenada biegnie w cieniu stuletnich tamaryszków, pastelowe kamienice zwrócone są fasadami ku zatoce, a Torre degli Appiani, XVI-wieczna wieża strażnicza, która niegdyś strzegła wybrzeża przed piratami, dziś odbija się spokojnie w wodach portu. I jedno z najbardziej zaskakujących odkryć – od 2013 r. miasteczko żyje podwójnym życiem: co roku zamienia się w fikcyjną toskańską miejscowość Pineta, plan filmowy serialu I delitti del BarLume (Zbrodnie w BarLume), kręconego tu przez studio Sky Cinema dla milionów widzów. Tytułowy bar specjalnie na potrzeby produkcji za każdym razem stawiany jest od nowa i rozbierany, gdy kamery znikają.

Marina di Campo na południu to inna twarz wyspy – bardziej otwarta, bardziej wakacyjna, bez historycznych ambicji. Przy najdłuższej plaży Elby, gdzie złoty piasek ciągnie się przez ponad 1,3 km, zbierają się rodziny z dziećmi, windsurferzy korzystający z południowych wiatrów i ci, którzy szukają po prostu morza i słońca. Miasto żyje latem głośno i radośnie – wieczorami promenada zapełnia się zapachem grilla, muzyką z barów i kolejkami po wyśmienite gelato. I właśnie stąd, z tej zwykłej, niespiesznej bazy, rusza się na Fetovaia, Cavoli i zachodnie szlaki wyspy.

Capoliveri mieści się wysoko nad południowym wybrzeżem, na wzgórzu (167 m n.p.m.), z którego morze widać z trzech stron jednocześnie. Jego nazwa sięga czasów rzymskich: Caput Liberum, „poświęcony Liberowi”, czyli Bachusowi, bogu wina. Winnice rosły tutaj, zanim ktokolwiek pomyślał o fortach i kopalniach. Wąskie uliczki (chiassi) są tak ciasne, że kłótnia między sąsiadami natychmiast stawała się sprawą całej dzielnicy. Wiją się między kamiennymi łukami i schodkami i prowadzą na Piazza Matteotti, najbardziej panoramiczny plac wyspy. W październiku 4-tysięczne miasteczko przeżywa swoje największe święto. Cztery dzielnice: Fosso, Torre, Fortezza i Baluardo, rywalizują ze sobą podczas Festa dell’Uva, przemieniając średniowieczne zaułki w dekoracje teatralne, a zwycięzcy niosą przez miasto posąg Bachusa. To tu produkuje się Aleatico, słodkie czerwone wino DOCG.

Porto Azzurro to historia pisana po hiszpańsku. Przez stulecia miasteczko zwało się Longone i Porto Longone, dopiero w 1947 r. mieszkańcy zmienili nazwę na bardziej przyjazną turystom, odcinając się od ponurej sławy tutejszego fortu jako jednego z najtwardszych więzień we Włoszech. Forte San Giacomo (Forte Benaventano, Forte Longone) – potężną gwiaździstą twierdzę według projektu wzorowanego na cytadeli antwerpskiej – wzniósł w latach 1603–1605 król Hiszpanii i Portugalii Filip III Habsburg (1578–1621). Dziś wciąż mieści się tam zakład karny, ale spacer wzdłuż zewnętrznych murów z widokiem na lazurową zatokę Mola (Cala di Mola) jest tego wart. Na wzgórzu nad miastem stoi jeszcze jedna hiszpańska pamiątka, Santuario della Madonna di Monserrato, zbudowana w 1606 r. na polecenie pierwszego gubernatora Longone, który zlecił również wykonanie kopii Czarnej Madonny (La Moreneta), mającej naśladować obraz znajdujący się w Opactwie Matki Bożej w Montserrat (Monasterio de Santa María de Montserrat) niedaleko Barcelony, budowli wzniesionej w bardzo podobnym krajobrazie.

Rio Marina pachnie rdzą i solą jednocześnie. Kopalnia żelaza działała tu nieprzerwanie od czasów etruskich aż do 1981 r. i choć dziś milczy, zostawiła po sobie krajobraz jak z innej planety: czerwone i brązowe skały opadające wprost do morza, sztolnie drążone przez tysiąclecia, a w dawnej siedzibie zarządu kopalni – Palazzo del Burò z XVIII w. – Muzeum Minerałów i Sztuki Górniczej (Museo dei Minerali e dell’Arte Mineraria) z kolekcją, która zawstydza niejeden europejski instytut. Miniaturowy pociąg turystyczny wozi przez dawne wyrobiska tych, którzy chcą poczuć, czym naprawdę pachniała Elba, zanim odkryli ją turyści.

Kilka kilometrów w głąb lądu, na wzgórzu (165 m n.p.m.), leży Rio nell’Elba, i tutaj czas rzeczywiście zwolnił. Podczas gdy Rio Marina żyło hałasem portu i kopalni, to miasteczko było zawsze tym cichszym, obserwującym z góry. Dziś przyciąga przede wszystkim pieszych: okoliczne lasy prowadzą szlakami, z których widać jednocześnie wschodnie i zachodnie wybrzeże wyspy. Pod panoramicznym tarasem Barcocaio (Terrazza del Barcocaio), nazwanym tak od rosnących tu niegdyś drzew morelowych, mieści się Miejskie Muzeum Archeologiczne Okręgu Górniczego (Museo Civico Archeologico del Distretto Minerario), które dopowiada historię żelaza rozpoczętą niżej, wśród skał Rio Marina.

I wreszcie Cavo, mała osada na północno-wschodnim krańcu wyspy, skąd kontynent widać gołym okiem przez wąski pas morza. W 1849 r. zatrzymał się tutaj na chwilę Giuseppe Garibaldi (1807–1882), o czym przypomina tablica za plażą San Bennato. Cavo to spokój, kilka dobrych restauracji rybnych i uczucie, że jest się na samym końcu świata, choć prom z kontynentu przybija tu w niespełna 30 min.

 

Plaże, nurkowanie i żeglarstwo

Aby poznać Elbę od morza, trzeba by spędzić tutaj co najmniej jedno lato i najlepiej wrócić w następne. Zatoka Biodola (Golfo della Biodola) znajduje się pośrodku północnego wybrzeża wyspy, osłonięta od wiatru, z wodą, która w słońcu przybiera kolor między szmaragdem a kobaltem. Nad brzegiem, wśród piniowego lasu opadającego wprost ku morzu, stoi 5-gwiazdkowy Hotel Hermitage, jeden z najbardziej eleganckich adresów na wyspie, z prywatną plażą i widokiem na Golfo della Biodola, który sam w sobie stanowi argument za przyjazdem. Kilkaset metrów dalej, w tej samej zatoce, leży 4-gwiazdkowy Hotel Biodola, bardziej kameralny, rodzinny, z doskonałą kuchnią i bezpośrednim zejściem na plażę. Dla wielu gości to miejsce, do którego wracają co rok.

Na południowym wybrzeżu plaże mają inny charakter. Spiaggia di Cavoli jest jedną z najpopularniejszych na Elbie: szerokie, jasne półkole piasku okolone skałami, z przejrzystą wodą i wakacyjną atmosferą, która latem zamienia się w głośny, kolorowy karnawał. Spiaggia di Fetovaia stanowi jej przeciwieństwo – języczek piasku wciśnięty między skały, dostępny wąską, krętą drogą przez las, z wodą tak spokojną i czystą, że trudno uwierzyć, iż to wciąż Morze Tyrreńskie, a nie prywatna laguna. Trudno dostępna jest również otoczona gęstą makią Spiaggia Laconella, do której można dotrzeć pieszo lub łódką. Biały piasek, granit i woda o kolorze, którego nie da się opisać – można go tylko zapamiętać.

Dla nurków Elba to miejsce, które zaspokaja i uzależnia jednocześnie. Wody Parku Narodowego Wysp Toskańskich chronią środowisko morskie od dziesięcioleci, dzięki czemu życie pod powierzchnią jest tu wyjątkowo bogate: ośmiornice i mureny ukryte w szczelinach granitowych skał, kolonie czerwonych koralowców przy Punta Nera, ławice barweny i dorad, a także wraki. Najsłynniejszy z nich to Elviscot – włoski statek handlowy, który 10 stycznia 1972 r., po awarii steru na trasie z Neapolu do Marsylii, osiadł na skałach przy Pomonte. Leży na głębokości zaledwie 12 m, blisko brzegu – ok. 150 m od plaży. Przez ponad pół wieku stał się domem dla tysięcy ryb i jednym z najchętniej odwiedzanych wraków we Włoszech. Bardziej zaawansowani mogą udać się do podwodnych jaskiń i łuków skalnych przy Sant’Andrea. Szkoły nurkowania działają przy większości portów wyspy, m.in. w Portoferraio, Marciana Marina czy Porto Azzurro, i oferują kursy od poziomu absolutnie początkującego po nurkowania głębokie i jaskiniowe.

Elba stanowi także wymarzoną bazę dla żeglarzy. Leży w centrum archipelagu, w zasięgu dziennego rejsu od wysp Giglio, Capraia i Pianosa, a jej własna linia brzegowa oferuje dziesiątki zatok dostępnych wyłącznie od strony morza. W sezonie letnim marina w Portoferraio tętni życiem niczym małe miasto: jachty z całej Europy, żeglarze wymieniający informacje o wietrze i kotwicowiskach. Coraz popularniejsze stają się też kajaki morskie, które pozwalają wpłynąć tam, gdzie żaden większy statek nie sięgnie – pod łuki skalne, do płytkich grot, do plaż widocznych tylko od strony morza.

 

Rower, trekking i jazda konna

Wiele osób jest zaskoczonych, gdy dowiaduje się, że Elba to prawdziwe góry, gęste lasy i sieć szlaków. Wspomniane Monte Capanne, najwyższy szczyt całego archipelagu, to punkt obowiązkowy dla każdego, kto chce zobaczyć wyspę z góry. Stacja dolna kolejki linowej (cabinovia) mieści się w Marciana na wysokości 375 m n.p.m. Żółte, otwarte gondole, przypominające bardziej klatki dla ptaków niż eleganckie kabiny alpejskie, kołyszą się przez 18 min, aż dotrą do stacji górnej na 950 m n.p.m. Stąd krótka ścieżka prowadzi na sam szczyt. Widok przy dobrej pogodzie obejmuje całą Elbę, Korsykę, Pianosę, Montecristo i pas toskańskiego wybrzeża. To tak szeroka panorama, że trudno uwierzyć, iż stoi się na szczycie wyspy, a nie kontynentu. Kolejka działa od kwietnia do października, a poza sezonem zostaje dojście jednym ze szlaków.

Piesze trasy na Monte Capanne startują z kilku punktów: z Marciana, Poggio, Chiessi i Pomonte, i trwają od 3 do 6 godz., w zależności od trasy i tempa. Szlak z Poggio prowadzi przez las kasztanowy i pustelnię San Cerbone (Romitorio di San Cerbone), kapliczkę ukrytą w lesie, gdzie według legendy w 569 r. schronił się przed inwazją Longobardów biskup Cerboniusz z Populonii (493–575). Dalej trasa wychodzi ponad drzewa, między granitowe głazy i karłowate wrzosy, aż do szczytu, gdzie w pogodny dzień horyzont nie ma końca.

Elba jest również rajem dla rowerzystów górskich, choć wielu odkrywa to dopiero na miejscu. Sieć tras MTB liczy ponad 100 km i obejmuje szlaki dla wszystkich poziomów zaawansowania, od łagodnych wzdłuż wybrzeża, które można przejechać z dziećmi, po techniczne zjazdy z grani Monte Capanne. Trasy prowadzą przez makię, aromatyczną i gęstą, pachnącą rozmarynem i mirtem, przez winnice na stokach Capoliveri i przez lasy kasztanowe na zachodzie wyspy. Rowery można wypożyczyć w większości miejscowości. Zachodnia pętla wyspy – przez Pomonte, Chiessi i Sant’Andrea – uchodzi za jedną z najpiękniejszych tras rowerowych i trekkingowych na Elbie.

Dla miłośników jazdy konnej centrum wyspy znajduje się w Capoliveri, gdzie okoliczne ośrodki jeździeckie oferują trasy wzdłuż wybrzeża, przez makię i na szczyt Monte Calamita (413 m n.p.m.) z widokiem na morze z trzech stron. Trasy dostępne są dla wszystkich, niezależnie od stopnia zaawansowania.

 

Jak dotrzeć na Elbę

Promy odpływają z Piombino, a połączenia obsługiwane są przez trzy firmy: Moby Lines, Toremar i Blu Navy. Wszystkie oferują możliwość zabrania samochodu, motocykla lub kampera. Trasa Piombino–Portoferraio trwa ok. 1 godz. i jest najpopularniejsza.

Na Elbę można także dolecieć. W sezonie letnim loty krajowe z Pizy, Florencji, Mediolanu (Mediolan-Linate – LIN) i Rzymu (Rzym-Fiumicino – FCO) obsługują linie Small Fly Airlines. Latem dostępne są również połączenia międzynarodowe z Niemiec (Mannheim – MHG, Friedrichshafen – FDH) i Szwajcarii (Berno-Belp – BRN, St. Gallen-Altenrhein – ACH). Lot z Pizy (Pisa-San Giusto „Galileo Galilei” – PSA) trwa ok. 45 min, z Niemiec i Szwajcarii – ok. 90 min.

Dla Polaków najbardziej praktyczna trasa wiedzie przez Pizę, lotnisko z bezpośrednimi połączeniami z Polski, a stamtąd ok. 2 godz. jazdy samochodem lub pociągiem do Piombino i dalej promem na wyspę. W ten sposób dociera się do pocztówkowego Portoferraio.

Magdalena Ciach-Baklarz

www.italiapozaszlakiem.com