W najnowszym, wiosenno-letnim, aż 244-stronicowym wydaniu magazynu „All Inclusive” w dziale „Dalekie Podróże” Konrad Rogoziński opisuje nam Zjednoczone Emiraty Arabskie, których mieszkańcy nie tak dawno przesiedli się z wielbłądów do „lambo”. Kraj, który obecnie stawia na globalny hi-tech zamiast ropy. Poniżej zamieszczamy początek tego niezmiernie interesującego artykułu. Cały tekst o Zjednoczonych Emiratach Arabskich można przeczytać na str. 64–76 najświeższego, wiosenno-letniego numeru magazynu „All Inclusive”, który dostępny jest pod tym linkiem: https://www.all-inclusive.com.pl/najnowszy-numer/

Zapraszamy z całego serca do wciągającej lektury! Konrad Rogoziński pisze, że: „Prędzej czy później musieliśmy się spotkać. Ja – zafascynowany kulturami śródziemnomorską, bliskowschodnią i azjatycką. Z jednej strony ich dziejami, rozwojem dawnych cywilizacji i architektury, a z drugiej wdrażaniem innowacyjnych idei infrastrukturalnych i technologicznych od zera. One – Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA), będące emanacją tego wszystkiego w najbardziej spektakularny i bezkompromisowy sposób. Faktem jest, że krucha równowaga pomiędzy tym, co tradycyjne i autentyczne, a tym, co zupełnie nowe, została zachwiana w zasadzie zaraz po punkcie zwrotnym na początku lat 90. XX w. Jak grzyby po deszczu z pustynnego klepiska zaczęły wówczas wyrastać kilkusetmetrowe drapacze chmur. Niemniej całość, biorąc pod uwagę kulturowy tygiel, jest doprawdy warta uwagi i dłuższego pobytu. Poza słynnymi Dubajem i Abu Zabi istnieje całe mnóstwo innych, pięknych miejsc, które trudno zobaczyć podczas krótkiego, tygodniowego pobytu. Mnie do Emiratów sprowadził biznes, który tam założyliśmy w celu promowania Polski w krajach Zatoki Perskiej. Jako osoba, której ważną część życia stanowią podróże, potraktowałem to jako impuls do zanurzenia się w tym kraju wieloaspektowo, a po dotychczasowych, dwukrotnych odwiedzinach pozostał niedosyt, który zamierzam zaspokoić podczas kolejnych wizyt! Gdyby ktoś przywiózł mnie z zawiązanymi oczami na jedną z dubajskich promenad i kazał odgadnąć, gdzie się znalazłem, mógłbym mieć z tym problem. Wszechobecne szyldy zachodnich, ekskluzywnych sklepów czy sieci restauracji mogłyby sugerować, że jesteśmy na Lazurowym Wybrzeżu, w Barcelonie czy innym dużym mieście na Zachodzie. Poza tym ubiór, zarówno plażowiczów, jak i spacerowiczów, wcale nie ułatwia zadania – skąpe stroje kąpielowe nikogo tutaj nie dziwią. Na publicznych i prywatnych, przyhotelowych plażach panuje typowo wakacyjny luz, „softowe” drinki z barów położonych wzdłuż całej promenady stukają w rytm popowej muzyki, co jeszcze kilka lat temu wydawało się nie do pomyślenia. Bo to przecież kraj muzułmański, i to relatywnie konserwatywny w swoim prawach. Ale turyści traktowani są w tym względzie z przymrużeniem oka. Alkohol zakupiony w barze przy plaży powinien być spożywany w jego obrębie, więc wciąż można się nabawić kłopotów, jawnie łamiąc przepisy i dobre obyczaje.”

I kończy swój szalenie ciekawy artykuł o Zjednoczonych Emiratach Arabskich w poniższy sposób: „Pomimo pewnych wyzwań, takich jak rygorystyczne przepisy i rosnąca konkurencja, Dubaj pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych do inwestowania w nieruchomości miejsc na świecie. To emirackie miasto stanowi globalny hub biznesowy, który oferuje prestiż, duże zwroty i brak podatków, ale wymaga również odpowiedniej strategii.”

Ozn.: Digital Places – marketing miejsc ; Visit Ras Al Khaimah ; TRAVELReps ; Visit Dubai; Pogorzelski Nieruchomości; Visit Abu Dhabi